Blogowanie pod jemiołą

Autor: Ania
10.12.2015
488000871_83502e190b

Jak szybko pędzi czas. Ledwie zaczął się grudzień a tu już, puk, puk, za pasem Święta! W tym roku, tak jak w ubiegłym, odliczam dni do Bożego Narodzenia razem z zaprzyjaźnionymi blogerami kulturowo-językowymi i znów zapraszam Was do otwierania okienek w naszym kalendarzu adwentowym. Każde okienko to słodka, międzynarodowa „czekoladka”. A to o smaku prażonych migdałów, a to o zapachu włoskich wzgórz…

BPJ-kwadrat

„Blogowanie pod jemiołą” w pełnym toku, czytajcie, bawcie się dobrze i nie zapominajcie, że na każdym blogu czekają na was konkursy, a w nich nagrody od naszych tegorocznych sponsorów. O tym jeszcze słów kilka pod koniec wpisu. Dotrwajcie do niego, bo tam także mój KONKURS ŚWIĄTECZNY. A teraz otwieram moje okienko…


 

Czas oczekiwania.

 

W tym tygodniu sprawdzałam sporo, jak na mój obecny status zatrudnienia, testów. Moi uczniowie ładnie się spisali, dużo piątek, miód na moje serce. Sporo słówek, porównanie dwóch czasów, okresy warunkowe…

No właśnie. Znacie drugi okres warunkowy? A umiecie go zastosować w praktyce? Jesteście pewni? To zastosujcie:

Część warunkowa.

Gdybym…
- nie umyła okien
- nie uprała firanek
- nie wymiotła kurzu spod łóżek
- nie szukała karpia w promocji
- nie biegała po galeriach w poszukiwaniu prezentów
- nie zastanawiała się jakie w tym roku upiec ciasto…

Co wtedy by było?

Część skutkowa.

Miałabym więcej czasu.

Ćwiczmy dalej.

Gdybym miała więcej czasu… Straciłabym go. Wkleiłabym w każdą minutę nową czynność, tu starłabym pyłek, tam poprawiła gałązkę w stroiku. Szukałabym okazji na allegro. Zamiast karpia polowałabym na dorsza. I tak minąłby mi adwent.

I tak m i j a mi adwent.

Adwent. Czas oczekiwania. Już druga świeca pali się w adwentowym wieńcu w moim kościele. Prawie połowa adwentu minęła, a ja… ja prawie nie czekam. Nie mam czasu czekać. Nie lubię. Chcę szybciej, więcej, lepiej.

A gdybym tak… usiadła i się zamyśliła. Dokąd tak biegnę? I po co? Czytam blogi o zarządzaniu czasem a często jestem na ostatnią chwilę. Czytam o oszczędzaniu pieniędzy a z roku na rok wydaję ich na prezenty coraz więcej. Piszę o uczeniu się angielskiego a słówek uczę się w biegu i większość zapominam.

 

Wróćmy do drugiego okresu warunkowego. Używamy go do mówienia o sytuacjach hipotetycznych, raczej niemożliwych. Takich jak te…

 

Historia pierwsza.

 

Byli młodym małżeństwem, takim, w którym jedno na drugie patrzy jeszcze często zamglonym od miłości wzrokiem. Niedawno urodziło im się dziecko, chłopiec. Ona pojechała do swoich rodziców kilka dni przed Świętami. Chciała pomóc posprzątać, przygotować wszystkie dwanaście potraw. Chciała odsapnąć chwilę od trudów wczesnego macierzyństwa i dać dziadkom pobawić się z wyczekanym wnusiem. W Wigilię miał dojechać on. Pracował do ostatniej chwili. Jakże się cieszył na te pierwsze Święta z nią i z maluchem! Jechał z Warszawy. Akurat trochę poprószył śnieg. Cieniutka warstwa płatków wystarczyła, żeby ktoś nie wyrobił się przed pasami. Czyjś samochód wjechał w pieszego. A to pech. Dobrze, że to nie ja, pomyślał. Korek, a tu przecież Wigilia. Czeka ona, czeka maluch. Wyjechał z kolejki samochodów, rozejrzał się i ruszył. Prawie ominął samochód policyjny i nieszczęsne pasy. Prawie. Z naprzeciwka jechał ktoś, kto też śpieszył się na Wigilię. Pisk hamulców. Czołówka. Koniec.

 

Historia druga.

 

Jaś był wcześniakiem. Trzydziesty drugi tydzień, skurcze, lekkie komplikacje okołoporodowe. Trochę czasu w inkubatorze, drżenie rodziców nad pierworodnym, ale wszystko było w miarę OK. Jasiek rósł, raczkował, chodził, uśmiechał się i szalał. I nic nie mówił. Nie głużył, nie gaworzył. Żadnego nieporadnego ma-ma, żadnego ba-ba-ba-ba-ba. Nic. Pewnie będzie niemową, myślała mama. Trudno, i tak go kocham najmocniej na świecie.
Przyszła Wigilia. Biały, wykrochmalony obrus, zapach choinki, pierwsza gwiazdka. Jasiek cieszył się jak szalony, jak wszystkie szczęśliwe dzieci uwielbiał Święta. Po kolacji zaczęli śpiewać kolędy. Jak co roku, całą rodziną, każdy jak umiał. Wśród nocnej ciszy… Przybieżeli do Betlejem… Aż serce rosło i ciarki przechodziły po plecach. Teraz będzie „Bóg się rodzi”… Do dorosłych głosów dołączył, ja gdyby nigdy nic, dziecięcy głosik Jaśka. Zaczął śpiewać całymi zdaniami. Mało! Śpiewał dalej, jakby nic innego nie robił od urodzenia, tylko uczył się kolęd. A potem zaczął mówić.
W albumie, takim co to wpisuje się do niego wszystkie ważne wydarzenia z życia dziecka, na stronie „Pierwsze słowa” Jaś ma wpisane „Bóg się rodzi”.

Tak, kochani, tak.

Nie zmyśliłam, niestety i stety, tych historii. Przydarzyły się one moim znajomym. To, co zdarzyło się w pamiętne Święta wprawiło ich w osłupienie, odebrało oddech. Zatrzymało czas.

Ciekawe, jaki przed tymi Świętami był ich adwent. Nigdy ich o to nie spytałam. O czym gdybali? Na co czekali?

Na co czekam ja?

A ty?

Może na bożonarodzeniowe wzruszenia?

Ja na przykład nieodmiennie wzruszam się, kiedy słyszę słowa Ewangelii, które wybrzmiewają w uroczystej ciszy u mnie w domu przed wigilijną kolacją. Zawsze mam ciarki na plecach, ilekroć słyszę o tym, jak wszyscy biegli, żeby przywitać nowo narodzone Dzieciątko. Każdy niósł to, co miał. Mędrcy bogate dary, pastuszkowie to, co akurat mieli pod ręką. Biegli bo nie mogli się doczekać żeby zobaczyć Jezusa. Czy po drodze gdybali o tym, kogo zobaczą w stajence? Czy mieli na to czas? Czy m i e l i b y  c z a s  gdyby szli do stajenki dzisiaj?

 

Na koniec mam dla was bożonarodzeniową piosenkę, co prawda nie angielską tylko amerykańską, ale co tam. I tak dzisiejszy wpis mocno odbiega od konwencji mojego bloga. Wiem, wiem, że w piosenki ciężko się klika, bo szkoda tych kilku minut na słuchanie. Może jednak znajdziecie chwilę na moje wzruszenie (takie trochę dziecinne, ehh), na zamyślenie, na chwilkę adwentowego oddechu. Posłuchajcie…

 

 


 

Jeśli dotarliście aż tu, gratuluję wytrwałości! W nagrodę – nagrody. Jako że w tym roku nasze „Blogowanie pod jemiołą” ma zacnych sponsorów, ja mam od tychże sponsorów bardzo zacne podarunki dla was. Chcę jednak od was czegoś w zamian, co oznacza tylko jedno…

 

Konkurs!

 

Żeby wygrać jedną z trzech nagród, o których za moment, wystarczy, że napiszecie w komentarzu:

 

Co Was szczególnie wzrusza w Święta Bożego Narodzenia?

 

Może to być historia, słowa ulubionej kolędy czy nawet szczególnie ważne dla was zdjęcie. Na wasze komentarze konkursowe czekam do 30. grudnia, do godziny 23.59. Macie sporo czasu, pomyślcie zatem i piszcie. Trzy komentarze, które poruszą mnie najbardziej, zostaną nagrodzone. Czym? Proszę, oto nagrody (ważne: będą one wysyłane TYLKO na terytorium Polski):

1. Od wydawnictwa Preston Publishing: książka „Angielski w tłumaczeniach. Czasy.” Bardzo fajna pozycja, która w przystępny sposób serwuje teorię i sporą dawkę praktyki (o czym zresztą pisałam niedawno tutaj).

Rabat_Preston

* Od 1 do 31 grudnia na stronie Wydawnictwa można skorzystać z 20% rabatu. Obejmuje on książki drukowane (bez kosztów przesyłki). Nie łączy się z innymi promocjami. Kod rabatowy BLOGJE20.

2. Od Wydawnictwa Literackiego książka „Sekretne życie pszczół” Sue Monk Kidd. Zekranizowana z sukcesem niezwykła książka przetłumaczona na 36 języków, sprzedana w samych Stanach Zjednoczonych w nakładzie ponad 6 milionów egzemplarzy, opowiada o przerażającej codzienności stanów południowych Ameryki połowy lat sześćdziesiątych XX wieku, kiedy niewolnicy odzyskali już wolność, ale tylko na papierze.

Sekretne zycie pszczól_grafika na bloga

* Do końca grudnia można skorzystać z 35 % rabatu, który obejmuje całą ofertę wydawnictwa (książki i e-booki). Rabat nie dotyczy kosztów przesyłki i dubletów (zestaw książka + e-book). Kod rabatowy : BLOGOWANIEPODJEMIOLA

3. Pudełko fiszek do nauki języka angielskiego ufundowane przez Wydawnictwo Compagnia Lingua. W Karteczkach to doskonale dopracowane pod względem merytorycznym i wizualnym fiszki, które dzięki współpracy z najlepszymi specjalistami sprawdzają się jako niezastąpione narzędzie do nauki języków obcych. Fiszki zwiększają skuteczność i szybkość nauki, dzięki czemu staje się ona bardziej efektywna, przyjemna i po prostu ciekawsza.

fb-1200x900

* Do 31 grudnia wszystkie fiszki możecie kupić taniej o 50%. Wystarczy wejść na oficjalną stronę fiszek wkarteczkach.pl.

BpJ-patroni-nowe logo

 

Photo credit: jpc101 via Foter.com / CC BY-NC-SA

32 Responses to “Blogowanie pod jemiołą”

  • Michał / angielski inaczej

    Co do drugiej historii przypomniał mi się stary, baaaardzo stary dowcip, kiedy to pięcioletni Jaś, niemowa, wypalił podczas obiadu: „A kompot gdzie?” „To ty mówisz?! Dlaczego nic dotąd nie mówiłeś?! Przez tyle lat?!” „Bo kompot zawsze był”.
    Ale fakt, nasz świat jest kruchy jak choinkowa bombka z chińskiej fabryki. Nigdy nie wiadomo czy szklana kulka doczeka do stycznia w jednym, kolorowym kawałku. I Wszystkim życzę, żeby bombki trafiły w styczniu do pudełek i służyły Wam dłuuuuugie lata :)
    I chyba to jest najfajniejsze w święta, a może nawet wzruszające (mam uszkodzony moduł empatii, więc nie wiem na pewno :D ), że kolejne świata spędzamy wśród rodziny i przyjaciół :) Cieszmy się tym :)

    Odpowiedz
    • Ania

      Ania

      Oj, tak, tak, Michał, to jak z tym kompotem. :) Kawał stary a wyobraź sobie, że mój mąż nie znał, heh. Podoba mi się Twoje porównanie z bombkami. Ale naj, naj, „uszkodzony moduł empatii”. Dobre!

      Odpowiedz
  • Justyna - blog o Francji

    Oj Ania, Ania! Pojechałaś ostro po emocjonalnej bandzie z tym wpisem! Ale bardzo dobrze ! Dzięki Twoim słowom przystanę, zastanowię się i ruszę dalej, ale w nieco zwolnionym tempie. Tego potrzebowałam! Wesołych Świąt dla Ciebie i całej Twojej rodzinki :)

    Odpowiedz
    • Ania

      Ania

      Oj, tak trochę ryzyk-fizyk, ale stwierdziłam, że obecnie często się wszystko trywializuje i komercjalizuje i potrzeba takich chwil zastanowienia. Mam tylko nadzieję, że nie wyszedł z tego wpis coelhopodobny. ;) Ja też życzę Ci dobrych Świąt.

      Odpowiedz
  • Magdalena

    Ja w tym roku, pierwszy raz spędzam Święta w Wielkiej Brytanii. Na szczęście przyjeżdżają do mnie rodzice i brat, a mój chłopak jest cały czas ze mną. Ostatnio wychodząc ze sklepu zobaczyłam że na placyku obok ustawia się grupka dzieci w czapkach Mikołaja. Już miałam iść dalej gdy nagle okazało się że będą wykonywać kolędy w tym po polsku. Gdy usłyszałam wykonanie kolędy „Cicha Noc” i to przez dzieci które pochodzą zapewne z różnych krajów bardzo się wzruszyłam. Sama się nie spodziewałam że tak zareaguję! W Święta będzie pewnie jeszcze więcej wzruszeń, tak wyjątkowo. Tęsknota za Polską, tradycjami i rodziną jest silniejsza niż myślałam.
    Chętnie przeczytałabym Sekretne Zycie Pszczół :)

    Odpowiedz
    • Ania

      Ania

      O, pewnie miałabym ciarki na plecach od takiej „Cichej Nocy”… Ciekawa jestem jak Ci się będzie świętowało, mam nadzieję, że wpadniesz tu i napiszesz. Wszystkiego dobrego!

      Odpowiedz
  • Patka

    Aż mi słów zabrakło! Wesołych Świąt !

    Odpowiedz
    • Ania

      Ania

      Hmm. To chyba mi się powiódł mój sekretny plan. ;) Tobie też wszystkiego dobrego!

      Odpowiedz
  • Aleksandra Jakubowska

    Dobry wpis, bo zmusił do zatrzymania się w tym pędzie. Dla mnie w Święta najważniejsza jest bliskość innych osób. Nie potrzebne mi super jedzenie, drogie prezenty, tylko inni ludzie. Życie nam się tak potoczyło, że jesteśmy w różnych zakątkach Polski i w Święta możemy pobyć przez chwilę razem.

    Odpowiedz
    • Ania

      Ania

      Dzięki, Ola. No właśnie, wyjątkowa okazja do zebrania się razem. A nawet jeśli się świętuje z tymi, których widuje się dość często to i tak jest jakoś inaczej. Magia, magia…

      Odpowiedz
  • N.

    Ojej, zaskoczyłaś mnie zupełnie tym wpisem. Zaczęło się od języka, a skończyło na serduchu. Mam nadzieję, że jak najwięcej osób tę wiadomość, jaką masz dla wszystkich !

    Odpowiedz
    • Ania

      Ania

      No proszę! Taki był podstępny plan. :) Wiadomość nie nowa, ale niech tam. Mam nadzieję, że da oddech przed- i w trakcie Świąt.

      Odpowiedz
  • Ania

    Mnie najbardziej wsrusza atmosfera… W końcu przestajemy biegać bezsensownie i spędzamy czas na tym co jest ważne- na kontakcie z drugą, bliską nam osobą.

    Odpowiedz
  • Dorota / Hiszpański na luzie

    Co za wpis! Wzruszyłaś mnie, Aniu. Cudownych Świąt!

    Odpowiedz
  • Jo

    Wpis wybijający z butów, ale patrząc po innych komentarzach, nic oryginalnego nie powiedziałam. Tą pierwszą historię już słyszałam, tylko nie mam pojęcia, kto mi ją opowiadał…

    Odpowiedz
    • Ania

      Ania

      Mogłaś ją słyszeć, bo dziewczyna, która to przeżyła pochodzi jeśli się nie mylę z Twoich stron. Poznałam ją dwa lata temu i opowiedziała mi tę historię. To się wydarzyło chyba z 10 lat temu.

      Odpowiedz
  • Kinga

    Świetny, bardzo emocjonalny wpis i wzruszające historie! Ja muszę trochę zwolnić, przystanąć i po prostu pomyśleć, bo ostatnio i na to czasu nie znajduję. Niestety:(

    Co mnie wzrusza w świętach? Nie będę oryginalna, jeśli powiem, że rodzinna atmosfera i możliwość spędzenia chociaż jednego dnia razem, zjedzenia w spokoju i wspólnie posiłku.
    Jednak wzrusza mnie tez akcja „Szlachetna paczka” , ponieważ to wspaniałe uczucie stać się dla kogoś takim świętym Mikołajem i podarować innym radość. Gdy słucham od wolontariuszy relacji o wręczaniu tych paczek to zawsze mam łzy w oczach. Jest to też dla mnie idealny moment, by zastanowić się nad swoim życiem, docenić to co mam i pomyśleć o innych. Super, żr takie akcje powstają!

    Cudownych Świąt!

    Odpowiedz
    • Ania

      Ania

      Dziękuję Ci bardzo. Ja też mam ciarki kiedy widzę w tv relacje ze „Szlachetnej paczki”. Dobrego świętowania!

      Odpowiedz
  • natalia

    Dla mnie Bożę Narodzenie, to szczególny czas, wtedy człowiek zauważa, rzeczy, których nie widzi przez cały rok. Oczywiście jest to dla mnie okres spotkań z rodziną, wyciszenia i zauważyłam, że właśnie przed świętami staję się bardziej wrażliwa i empatyczna. Myślę, że właśnie przed świętami ludzie bardziej zauważają cierpienie innych. Nawet w mediach pojawia się wiele informacji o akcjach charytatywnych i o tym jak bardzo ludzie potrzebują wsparcia od innych ludzi. Najbardziej wzrusza mnie bezinteresowna pomoc innym, ponieważ okres przedświąteczny jest bardzo burzliwy, cały czas pędzimy, kupujemy, nie mamy na nic czasu, bo zaraz koniec roku,a my nie zdążyliśmy jeszcze wszystkiego załatwić, czas nas goni,a jednak wiele ludzi pomaga, bierze udział w zbiórkach żywności, ubrań, szlachetnej paczce , przekazuje pieniądze na cele charytatywne i to mnie właśnie wzrusza, że nawet w tym ogromnym pędzie potrafimy się zatrzymać, znaleźć czas i chęci na pomoc drugiemu człowiekowi, a przecież często pieniędzy sami nie mamy aż tak dużo, bo wigilijna wieczerza i prezenty również kosztują. Warto przed świętami znaleźć chociaż jeden dzień na refleksje, docenienie siebie i pomyśleć o tym co można zrobić dla innych. Uważam, że taka powinna być idee świąt, bo prezenty nie muszą dostawać od nas tylko nasi bliscy :)

    Odpowiedz
    • Ania

      Ania

      Dziękuję za komentarz. Faktycznie, mnie też wzrusza ta szczególna solidarność przed Świętami. I święte słowa o prezentach. Wszystkiego dobrego!

      Odpowiedz
  • Ania

    Mnie podczas świąt Bożego Narodzenia najbardziej wzruszają dzieci. Ich szczerość, bezinteresowność i naiwność względem całego otaczającego świata… Sposób w jaki cieszą się na przyjście „Świętego Mikołaja”, na prezenty… Ich wzrok i małe rączki cieszące się pełnią szczęscia otwierające z pudełka nową barbie czy klocki lego. Ich szczera i jakże piękna radość! Ufne spojrzenia, podkradanie smakołyków z choinki. Małe dzieci są cudowne i cieszą niewyobrażalnie! Ta radość jest tak głęboka, że aż wzrusza!

    Wesołych świąt!

    Odpowiedz
    • Ania

      Ania

      O, tak. Uwielbiam patrzeć na moje dzieci, szczególnie na to wyczekiwanie, już od dawna, na Wigilię. Wesołych Świąt i dla Ciebie. :)

      Odpowiedz
  • Aneta

    W Świętach Bożego Narodzenia najbardziej wzrusza mnie bliskość drugiego człowieka. W tych świętach jest coś magicznego, coś co zaciera pozory obojętności w ludziach, pomaga im zdobyć się na szczerość oraz po prostu być dla drugiego człowieka. Ludzie otwierają się na świat i zaczynają cieszyć się z drobnych rzeczy. Odkrywają w sobie małe dziecko, którym byli przed laty, gdy z niecierpliwością oczekiwali na pierwszą gwiazdkę na niebie, gdy starali się pomóc w przygotowaniach do świąt swoim rodzicom. Podczas świąt jesteśmy w stanie dostrzeć dobro u osób, których nie podejrzewalibyśmy o to, że je posiadają. Zaczynamy doceniać wszelkie drobne gesty, stajemy się bardziej skłonni do wybaczania. Przy wigilijnym stole „gasną wszelkie spory”. Odczuwamy jeszcze większą niż zawsze wewnętrzną potrzebę niesienia pomocy wszyskim dookoła. A podczas wieczerzy wigilijnej są wśród nas wszyscy, których kochamy nawet jeśli nie możemy ich z różnych względów zobaczyć, w ten wieczór możemy poczuć ich obecność.

    Odpowiedz
    • Ania

      Ania

      Dziękuję za komentarz. Ja szukam tego dziecka w sobie, ale z roku na rok trudniej mi je znaleźć. Za to na szczęście mam wspaniałe wspomnienia z dzieciństwa. One mnie nieodmiennie wzruszają.

      Odpowiedz
  • Emilia

    A mnie najbardziej chyba wzrusza łza w oku Babci, gdy ta widzi mnie niespodziewanie w progu. Wzrusza mnie wychudzony wujek, który udaje Mikołaja w brodzie zrobionej z waty. Zapach zmarzniętych pomarańczy, które wniesione do domu przywołują wspomnienia starych czasów, gdy to te owoce były jeszcze rarytasem. No i może jeszcze moje dzieci, które czasem wypalą, „mommy I love you”

    Odpowiedz
  • Gosia

    Mnie wyjątkowo wzruszają reklamy (taaak wiem, kultura masowa tak na mnie działa). Jednak świąteczne reklamy to coś wyjątkowego i nie chodzi tu o reklamy świątecznego czerwonego barszczu, ale o takie reklamy z przekazem. W tym roku były takie trzy które mam nadzieję każdy widział:
    1) wyjątkowa must see w te święta czyli reklama EDEKA kiedy okazuje się że bardzo ciężko znaleźć czas do wspólnych spotkań https://www.youtube.com/watch?v=V6-0kYhqoRo
    2) reklama IKEA, która także pokazuje że najlepszym prezentem jest poświęcony czas https://www.youtube.com/watch?v=EQ3ePGr8Q7k
    3) reklama ALLEGRO to wycieczka niczym w Opowieści wigilijnej przez przeszłe i teraźniejszą wigilie, wzruszająca https://www.youtube.com/watch?v=v9qmLF9yDs8
    na dodatek taka fajna reklama z pięknym angielskim w tle która pokazuje solidarność w święta https://www.youtube.com/watch?v=kuRn2S7iPNU

    Miłego oglądania koniecznie z chusteczkami!

    Odpowiedz
  • Aga

    Mnie zawsze wzruszało to że święta Bożego Narodzenia zawsze, ale to zawsze są i były tymi wyjątkowymi świętami które dawały maleńką nadzieję że będzie lepiej i że życzenia się spełnią. Bo teraz może nie zawsze jest tak jakbyśmy sobie wymarzyli, ale nie jest źle. Za to w piosence Jacka Kaczmarskiego Wigilia na Syberii opisana jest wigilia kiedy to ludzie są na Syberii i tam mają [sic!] Wigilie i mają życzenia i mają nadzieję i nikt już im tego nie odbierze. Co tam, że największym smakołykiem jest szczypta cukru, a nie 12 potraw, ale są marzenia. Druga taka piosenka która też mnie zawsze wzrusza to Kolęda Warszawska, którą wykonuje Justyna Szafran do muzyki Zbigniewa Preisnera, a została napisana w czasie 2. wojny światowej przez Stanisława Balińskiego. Ja jak ją usłyszałam pierwszy raz to byłam malutka i miałam 8 lat ale za to mój dziadek jak ją słyszał to aż nie mógł uwierzyć że są takie piosenki które mogą przekazać te uczucia które towarzyszyły w święta w czasie 2. wojny światowej.
    I ta myśl towarzyszy mi zawsze podczas Świąt Bożego Narodzenia i przypomina, że mamy tyle powodów do radości, których nie doceniamy każdego dnia.

    Odpowiedz
  • Anna

    W świętach Bożego Narodzenia wzrusza mnie fakt, że jest to chyba jedyny okres w roku kiedy wszyscy jesteśmy najzwyczajniej ludzcy. Otwieramy swoje serca na innych, na naszych twarzach natomiast gości szczery uśmiech. Zapominamy o pracy, obowiązkach chociaż na tą krótką chwilkę i oddajemy się temu co jest ważne – przebywamy z innymi, spędzamy z nimi czas, jesteśmy szczerze zainteresowani. Wzrusza mnie w świętach fakt, że jesteśmy w stanie odnaleźć w sobie dobroć i wewnętrzną miłość dla wszystkich dookoła. Nawet dla osób które w zwykły dzień staramy się nie zauważyć – bezdomnych, ubogich. Przez codzienny pęd staliśmy się mniej, o ile nie w ogóle wrażliwi. Święta są piękne i aż moje serce się cieszy kiedy na nowo odnajdujemy w sobie dobroć dla innych w tym czasie. Chociażby zostawiając dodatkowe nakrycie przy wigilijnym stole…

    Odpowiedz
  • Żaneta

    Mnie najbardziej wzrusza widok ludzi wracających do domu po wielu miesiącach rozłąki. Wiem coś o tym, gdyż mój chłopak pracuje zagranicą. Odliczam miesiące, dni do jego powrotu. Czekając na lotnisku widząc płaczących ludzi, którzy przytulają się i mówią: nareszcie wróciłeś/aś. Od razu płaczę z tymi ludźmi, bo wiem, że za chwilę ja też będę płakać i mówić te same słowa. Szkoda, że tylko święta są okresem, w którym zapracowani ojcowie/ matki/ żony/ mężowie/ dzieci wracają. Mnie przeraziło to kiedy kolegi córka nie poznała go… Dlatego powroty są najpiękniejsze właśnie w święta Bożego Narodzenia.

    Odpowiedz
  • Anna

    Bliskość rodziny, chwilowe zatrzymanie się w biegu i poświęcenie czasu temu co jest ważne
    https://www.youtube.com/watch?v=4COtJ_5-dPM&ab_channel=NajlepszeFilmiki

    Wzruszające są również tradycje przekazywane z pokolenie na pokolenie- najpierw dla nas tato przebierał się za mikołaja, dziś my przebieramy się za niego dla naszych dzieci…

    Odpowiedz

Odpowiedz użytkownikowi

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.

Current ye@r *