Dzień dziecka

Autor: Ania
01.06.2013
bigstock-Violet-Pony-50277605

- Mamooo? Włączysz mi „Kucyki Ponyyy”? – Moje Osobiste Dziecko nie traciło czasu po przyjściu z przedszkola. Włączyłam, w roztargnieniu, wersję angielską. Po dwóch minutach obijania się ścieżki dźwiękowej o moje uszy odniosłam niejasne przeczucie, że czuję się jakoś j a k  w  s z k o l e. Angielskie audio w mojej własnej kuchni w porze obiadu!

- Córcia, ale to jest po angielsku, daj Ci włączę n o r m a l n i e. – Wiadomo, matka zawsze wie lepiej.

Głębokie zdumienie jakie odmalowało się w oczach mojej potomkini dopełniła nuta niewymownej urazy w jej głosie:

- Ale mamo, ja przecież b a r d z o  l u b i ę angielskie rzeczy! To ty nie wiesz?!

Wnioski z tej krótkiej scenki nasunęły mi się trzy. Dwa dość niewesołe i jeden optymistyczny.

Pierwszy: że szewc bez butów chodzi a moje Osobiste Dziecko uczy się angielskiego chyba bardziej regularnie z panią w przedszkolu niż ze mną. Bu.

Drugi: że zdarza mi się przeoczyć, że czas bawienia jest też czasem uczenia się.

I trzeci: angielski n a p r a w d ę jest fajny. I moje dziecko to wie! Nieodrodna Córunia Mamuni! Hihi.

A zatem: wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka! Niech dziecięca otwartość umysłu pozostanie w nas podczas zabawy i nauki. Przecież English is fun. Isn’t it? ;)

Skomentuj

Current ye@r *