Idziecie dalej?

Autor: Ania
19.01.2015
Marching

Wpis ten popełniam pod wpływem wyrzutów sumienia oraz wpisu Ani z english-nook. No i oczywiście dlatego, że obiecałam opowiadać Wam na bieżąco o moich postępach. Z ręką na sercu.

Z ręka na sercu w listopadzie i grudniu prawie się nie uczyłam. Dlaczego?

Uwaga, teraz będę brała na litość.

Bo listopad był paskudny. Bo go nienawidzę i postanowiłam spędzić go pod hasłem „jesienna deprecha”.

Grudzień to był the cruelest month.

Prawie codziennie po południu pracowałam w zastępstwie za kolegę.
Przygotowywałam wpis z okazji „Blogowania pod jemiołą”.
Pisałam jedną taką ważną rzecz, o której nie mogę wam teraz powiedzieć bo nie wiem czy wyjdzie (obiecuję, że się dowiecie co to było/będzie).
Ogarniałam mieszkanie przed Świętami.
Gromadziłam prezenty.
Ubierałam choinkę.
Karmiłam, myłam, ubierałam i usypiałam stado.

A wszystko to w tle z moim dziecięciem, któremu wyrzynały się jedynki. Jako rasowy mężczyzna postanowił nie znosić tego dzielnie. Jęczał, marudził, uprzykrzał życie i postanowił być noszonyna rękach tak często jak tylko matce/ojcu kręgosłup pozwalał. Do tego dodajcie sobie zylion pobudek z wieczora (synu, pracuję!) i dokładkę w nocy. Mój stan psychiczny niech odda taki obrazek:

Było jakoś tak koło wpół do dziewiątej rano. Zaprowadziłam właśnie starszą latorośl do placówki pt. przedszkole i poszłam do pobliskiego bankomatu po, jak można się domyślić, pieniądze. W bankomacie, jak to w bankomacie, wyślwietlały się reklamy. Na jednej z nich była słodka dziewczynka w choinką w tle. Cóż pomyślałam stercząc na mrozie i czekając na akcpetację karty? Nie, nie że podoba mi się choinka/dziewczynka z reklamy. Ani nawet, że chciałabym mieć o dwa zera więcej na koncie. Ja sobie z zazdrością pomyślałam: „O rany, ale ona jest szczęśliwa. Rodzice za nią ubrali choinkę a ona na pewno mogła się wyspać”.

Czy jest wam mnie teraz odpowiednio żal? Dzięki, dzięki.

Dobrze, to było w starym roku. Teraz z zapałem i nową energią podnoszę lekko wygniecioną moją własną rękawicę i ruszam do nauki. Właściwie już ruszyłam!

Co robię? Ano.

W dzień zaczęłam słuchać podcastów. Że też wcześniej na to nie wpadłam! Teraz, pomiędzy blendowaniem zupek i podawaniem do obśliniania kolejnych zabawek, słucham i się uczę. Na razie idę z teacherluke (www.teacherluke.co.uk), jest OK, jak mi się znudzi to zmienię na coś innego. Oprócz odświeżania sobie angielskiego dowiaduję się wielu naprawdę ciekawych rzeczy, ostatnio na tenże przykład o „urban myths”. Jest tam rozkoszna historia o pająku w sali operacyjnej… A zresztą, sami sobie posłuchajcie.

Uczę się ze słownika. Tak, tak, poza tym u mnie wszyscy zdrowi. Ja naprawdę lubię słowniki. Ilość informacji jaką zawierają po prostu mnie kręci, hihi. A teraz mam słownik obrazkowy PONS, który dostałam od partnera naszego „Blogowania pod jemiołą”. Jest taki fajny, że przez pierwszy tydzień nosiłam go wszędzie ze sobą po chałupie, ze szczególnym uwzględnieniem wc (tam mam co najmniej 5 minut spokoju od wszystkich). Chciał mi go już ukraść szwagier (ten od pytania o dziwne słówka), ale broniłam jak lwica. Otwieram go sobie na dowolonej stronie i odkrywam nowości, przypominam starocia. Nauce ze słownikiem poświęcę osobny wpis, wiedzcie jednak, że ze słownikiem może być wam dobrze.

Raczkuję z Memrise. Wiem, wiem, wszyscy to już znają, jestem opóźniona. Nie pierwsza to jednak platforma tego typu, więc jakoś do niej od razu nie leciałam. A tu się okazało, że mi się podoba. Temat rozwinę też, jak ze słownikami, w osobnym wpisie, póki co ogarniam różne funkcjonalności i się uczę.

Tak to właśnie ciągnę tę moją naukę, trochę klikając, trochę czytając, trochę słuchając. Na razie mi się podoba. I wiecie co, jak się tak uczę, czuję, że znowu łapię motywację. Luuubię ten stan!

A jak u was? Piszcie, z czego, ile, kiedy, gdzie i jak się teraz uczycie. Jak tam z motywacją?

Tak na marginesie, nie myślcie, że zapomniałam o zapowiadanych zmianach. One się robią i ujrzą światło dzienne już niebawem, ale żeby tak się stało muszą być dopracowane. Będzie nowy layout i nowości, o których pisałam. Cieszę się, że chcecie ze mną ruszyć w ciemno!

Poza tym, trzymajcie kciuki za mniej spektakularne ząbkowanie. Obiecuję, że w tym roku będzie się działo!

2 Responses to “Idziecie dalej?”

Skomentuj

Current ye@r *