I’m a bit unhappy. What should I do?

Autor: Ania
21.01.2014
cadeiras_l

Ostatnio, z przyczyn dzieciowo-osobistych, odcięta zostałam przez Pana Doktora na kilka miesięcy od praktykowania. Siedzę zatem na tym moim zwolnieniu, chłonę ciszę, kopię w angielskim i tak sobie smutnawo rozmyślam… Moja miłość do rozlicznych gromadek uczniów w ciągu każdego roku szkolnego miewa swoje chwilowe „dołki”, jednak generalnie trwa, ba, nawet w ogólnej perspektywie rośnie.

Wstawać rano nie znoszę, ale jak już otworzę oczy po Tetley Intensive i dotrę pod tablicę, jestem na moim miejscu! Uczyć lubię. Nawet siedemnasty raz tłumaczyć present continuous. A co tam, zawsze może być lepiej niż za szesnastym. Wymyślę ciekawsze przykłady, skojarzenia, zrobię coś szybciej i będę miała czas na jakieś dodatkowe zadanie… Takie tam drobnostki, ale nadal to fajne wyzwanie.

Teraz odpoczywam bo mi każą i tęsknię, tak, tak, za szkołą! Za tą moją tablicą, „moją klasą”, załatwianiem spraw wychowawczych, nawet za sprawdzaniem kartkówek. O, ja biedna, co to mi się w głowę porobiło! Brakuje mi jak powietrza tego pędu z lekcji na lekcję, a potem jeszcze do moich grup popołudniowych. Szkoda, że nie mogę posłuchać narzekań w pokoju na IIIC, albo pośmiać się z tego, co uczniowie znowu nawypisywali w wypracowaniach. Albo powiedzieli na lekcji. Jak na przykład na mojej, jakoś w listopadzie chyba. Ćwiczyliśmy sobie udzielanie rad, głównie „should” (II klasa gimnazjum). Ja poprosiłam o radę jednego z chłopców, stwierdzając „I’m hot!”, na co on, z filuternym uśmiechem odparł: „You should find a boyfriend!” :)

No dobrze, kończę już tę moją osobistą wycieczkę. Nie będę już smęcić, jako że czas jest w gruncie rzeczy przyjemny – u nas ferie, u innych już za chwilę. Gdyby ktoś chciał mnie zdzielić w głowę i przypomnieć, jak to czasem w szkole jest „fajnie”, proszę bardzo. Tymczasem idę napić się kawy i smętnie powzdychać.

Skomentuj

Current ye@r *