Jak czytać na lenia?

Autor: Ania
07.03.2015
lazy_reading

Angielskie teksty, oczywiście. Poruszam temat, bo wyobraźcie sobie, sama czasem nie wiem. W ramach mojego wyzwania wielkopostnego odfajkowuję codziennie angielski w jakiejś formie. Jeśli mam lepszy dzień, uczę się słówek, jeśli gorszy to po prostu coś czytam. I to tak, jak w tytule, żeby się przypadkiem nie wysilić zanadto. Powinnam tu błyszczeć motywacją, rzucać hasła o dążeniu do celu i że dasz radę i że jesteś zwycięzcą. Ale. Nie oszukujmy się, mało kto z was weźmie to sobie do serca (szczególnie w weekend). A co do samomotywacji (chyba nie ma takiego słowa, co?), błyszczeć nie bardzo mogę bo trochę bywam z nią na bakier.


 

Uwaga, dygresja.
Poznałam kiedyś pana mecenasa. Udałam się do niego w sprawie mocno niejęzykowej. Porozmawiałam, a raczej próbowałam wtrącić pojedyncze wyrazy w jego słowotok. Po konsultacji pan zapytał, ni z tego ni z owego, patrząc mi głęboko w oczy, czy może pouczyłabym go angielskiego. W kawiarni najlepiej. Hiehie. Moja wyobraźnia natychmiast podsunęła mi wizję ja plus pan plus kawa plus próba uwiedzenia niewinnej anglistki. Jako wzorowa pensjonarka, już chciałam spąsowieć, spoliczkować pana z butnym „I beg your pardon?!” i wyjść z biura, kiedy mecenas wyjął spod biurka TO. W życiu czegoś takiego nie widziałam, przysięgam. Jeśli teraz Wam wyobraźnia szaleje, „hold your horses”! Pan pokazał mi bowiem… notes. Notesisko raczej. Opasłe. Pokryte równiutkimi rządkami pisma. Pozaznaczane, pozakreślane, z dopiskami na marginesach. Pan rzekł, że to jego „notatki z angielskiego” bo t r o c h ę się sam uczy. O mało trupem nie padłam.
Od tamtej pory, kiedy myślę o motywacji do nauki, staje mi przed oczami jako żywo mecenas z jego podręczną biblią słówek. I, przysięgam, nie wiem czy bardziej mnie ten obraz motywuje czy wpędza w poczucie winy.


 

Kiedy moje chęci do nauki są ostatnimi z posiadanych, robię sobie czytanie „na lenia”. Jak to wygląda? Ano biorę komórkę, przeglądam facebooka i wybieram ambitny tekst typu 53 Totally Logical, Super Smart Decisions You Only Make While Drunk 11 Awesome Productivity Tips That Will Radically Improve Your Life. Teksty są na tyle „lajtowe”, że nawet o 23.00 jestem w stanie zrozumieć ich przekaz a poza tym zwykle jestem ciekawa, co jeszcze są w stanie wymyślić autorzy tych „perełek”. Słownikowo – trafiają się w nich co i rusz różne kolokwializmy, których nie nauczono mnie jakoś na studiach.

Co dalej? No, żeby się przypadkiem nie przemęczyć, kiedy napotkam słówko czy zwrot, którego nie znam albo o którym zapomniałam, robię dwa ruchy palcami. Jednym wychodzę z artykułu (czyli przeglądarki), drugim otwieram słownik. Potem wpisuję słówko i mam tłumaczenie. Jako że korzystam z Diki, który jest powiązany z etutorem*, dodaję sobie fajne słówka do mojej listy słówek i powtórek.

Podsumowując:
- czytanie na lenia to czytanie niedługich tekstów, które nas zaciekawią i nie wymagają od nas (w warstwie przekazu) intensywnego myślenia
- do tego słownik internetowy i aplikacja do fiszek – razem lub osobno
- na końcu – powtórki poznanych słówek i zwrotów.

Ale to już nie na lenia.

P.S. Ciąg tak zwany dalszy nastąpi. Co warto czytać i gdzie. Bardziej ambitnie.

*Tekst w żaden sposób niesponsorowany.

7 Responses to “Jak czytać na lenia?”

  • Asia

    Ja właściwie codziennie trafiam na jakiegoś bloga czy stronę internetową i czytam jakiś tekst po angielsku… ale nigdy nie zapisuję ani nie sprawdzam znaczenia słówek, które się w danym tekście pojawiają. Zazwyczaj macham na to ręką, bo znaczenia jestem w stanie domyślić się z kontekstu. teraz sobie myślę, że co mi z takiego czytania, skoro właściwie nie wynoszę z tego nic nowego, nawet jednego słówka? U mnie świetnie sprawdzają się fiszki więc od dziś z każdego artykułu będę wyciągać przynajmniej jedno nowe słówko. Dzięki! :)

    Odpowiedz
    • Ania

      Ania

      O, dobrze, że się przydało. Czytanie z rozumieniem z kontekstu to inna sprawa, tak też można a nawet trzeba czytać. Pozdrawiam!

      Odpowiedz
      • Asia

        Jasne, że to też jest istotne, ale ja zazwyczaj ograniczam się tylko do tego, nawet, czytając materiały na studia, co nie zawsze zdaje rolę.

        Odpowiedz
    • English for Lunch

      Również bardzo polecam fiszki. Najlepsze są takie zrobione samodzielnie, jak się włoży trochę wysiłku w ich przygotowanie to się lepiej zapamięta słówko.

      Odpowiedz
  • Anita

    Czyli całkowicie nieświadomie od dłuższego czasu stosuję tę metodę :D

    Odpowiedz
  • Agnieszka

    Czasami lubię sobie poczytać artykuły o przeróżnej tematyce. Ostatnio trafiam przeważnie na te motywacyjno-rozwojowe oraz językowe. Jednak nieprzerwanie ciągnie mnie ku literaturze w języku angielskim.
    Staram się, aby przynosiło mi to jak najwięcej korzyści w zakresie słownictwa, dlatego co ciekawsze słowa lub wyrażenia wynotowuję. Następnie pojawiają się w programie do nauki słówek.

    Odpowiedz

Skomentuj

Current ye@r *