Jak się uczyć?

Autor: Ania
14.04.2014
learn

Wspomagaczy nauki języka angielskiego jest wiele. Setki książek, podręczników, stron internetowych czy szkół językowych. Można uczyć się samemu, można w grupie. Komputerowo albo „analogowo”. To już nie są czasy „English is fun” w trzech kolorach (oprócz czarnego druku były tam chyba różowe obrazki) ani testów pisanych na maszynie. Teraz mamy różnorodność i bogactwo możliwości. Super, świetnie, ale…

Załóżmy, że przedarłeś się przez gąszcz opcji nauki języka. Wybrałeś kurs, masz podręcznik, mocną motywację (wszakże dopiero zaczynasz ;) ) i plan nauki. Fajnie. W końcu siadasz i się uczysz. Nadchodzi t e n moment. Zostajesz sam na sam z tym, czego uczyły się przed tobą miliony: słówkami, gramatyką, tłem kulturowym. Na końcu, chciałoby się rzec filozoficznie, i tak zostajesz sam. Ty i Twój umysł: inteligencja, pamięć, potencjał. Zaczynasz się uczyć. No dobrze, ale j a k ?

Jak się uczysz?

Pomyśl przez chwilę nad tym pytaniem. Skup się na pierwszym słowie: j a k. Nie myl go z: „za pomocą czego”, „z kim” czy „kiedy”. J a k się uczysz? Jak „sprawiasz”, że angielski wchodzi ci do głowy?

Dygresja:

Kilka lat temu podałam do wykazu szkolnego temat proponowanego projektu gimnazjalnego (niewtajemniczonym wyjaśnię, że uczniowie mają obowiązek zrealizowania przynajmniej jednego projektu podczas nauki w gimnazjum, z dowolnego przedmiotu). Brzmiał on: „Jak się uczyć języka angielskiego?”. Chętnych nie było.

Od tamtej pory zaczęłam pytać moich uczniów, (czasem znienacka) na lekcji: „To jak wy się właściwie uczycie?” Padały różne odpowiedzi, od oczywistego: „wcale” po „wypisuję sobie słówka na karteczkach i potem losuję je i sprawdzam, czy zapamiętałam”. Jednak kilka osób udzieliło mi pięknej, prostodusznej odpowiedzi: „patrzę w zeszyt”.

Czy ty też patrzysz w zeszyt? 

Mam nadzieję, że przynajmniej nie chowasz podręcznika pod poduszkę licząc na poranne lingwistyczne oświecenie. ;) Dlaczego pytam? A dlatego, że chcę podrążyć temat i pokazać ci, jakie są twoje możliwości podczas nauki angielskiego, kiedy zostajesz z językiem i „jakoś” musisz go przyswoić. Nazwę ten moment (choć zazwyczaj bliżej mu do długich godzin niż faktycznego „momentu”) „sam na sam z językiem”.

„Sam na sam z językiem” to ten czas, kiedy faktyczne przyswajanie języka „dzieje się” w twojej głowie, kiedy pracuje twoja pamięć, ożywa intelekt i wyobraźnia. To także ten moment, kiedy możesz wykorzystać w praktyce wiedzę: o pracy mózgu, o samym sobie, o twoim preferowanym stylu nauki (np. wg podziału na „typy sensoryczne”, o których pisałam niedawno tu, tu i tu – o innych typach już wkrótce!). Czy do tej pory zastanawiałeś się nad tym jak wiele czynników ma wpływ na Twoją naukę? No właśnie, jak ty się właściwie uczysz?

Kujesz czy uczysz się z głową?

Załóżmy, że patrzysz w ten zeszyt. ;) I co w nim widzisz? Wyrazy, słowa? Jeśli tylko je, to… niedobrze. Najwyraźniej szkolny system nauki wywarł na tobie za duże piętno. ;) Jeśli ucząc się słówek czytasz (przepisujesz) je kilka razy, bez specjalnych innych zabiegów, przykro mi, ale najprawdopodobniej dość szybko je zapomnisz. Albo znudzisz i stracisz motywację do nauki. A może i jedno i drugie. Takie uczenie się to nic innego jak 3Z – zakuć, zdać, zapomnieć. To pospolite kucie. A przecież nie chcesz być kujonem, prawda?

Zamiast takiego podejścia, włącz u siebie opcję „nauki z głową”. I błagam, nie traktuj tego jak banalnego hasła, jeszcze jednego z fejsbukowych „mądrości” (które ja, nawiasem mówiąc, scrolluję w mistrzowskim tempie). Chcę tylko powiedzieć, że według mnie podstawą skutecznej nauki angielskiego i tym, od czego trzeba zacząć, jest nauczenie się jak się uczyć.

Mnie tego szkoła nie nauczyła. Żaden nauczyciel o tym nie mówił, żadna książka nie miała dodatku o skutecznej nauce. Uczyłam się sama, metodą prób i błędów, jedne rzeczy odkrywając intuicyjnie (mnemotechniki), o innych nie wiedząc do czasu studiów (to tak trochę jakby po fakcie, czyż nie?) niewiele albo wręcz nic (np. różnorakie teorie uczenia się). Chcę ci odrobinę zaoszczędzić tego trudu poruszania się po omacku, chwil zwątpienia czy zwykłej złości (no ileż razy można wracać do tych samych słówek!). Chciałabym, żebyś wziął sobie do serca kilka rad i nie musiał mówić, że „uczę się tego angielskiego i uczę i ciągle mi się mylą te czasy” albo „ciągle brakuje mi słów, jak chcę coś powiedzieć to wiem, że się tego uczyłem, ale mogę sobie tego przypomnieć!”.

To temat-rzeka. Ale że jestem na tym punkcie zakręcona, trochę cię pomęczę. ;) Zaczynamy JUTRO, co ty na to? Pokażę ci, krok po kroku:

  • jak wykorzystać techniki zapamiętywania w nauce angielskiego – nie tylko słówek ale i gramatyki. Co nieco o tym pisałam (kategoria mnemotechniki, np. tutaj)
  • zasady budowania tzw. „żywego obrazu”
  • sposoby tworzenia skutecznych skojarzeń i ich kategoryzowania tych skojarzeń
  • techniki zapamiętywania słówek i gramatyki
  • sposoby integrowania pracy obu półkul mózgowych
  • sposoby powtarzania materiału.

Między innymi. :) Do tego wszystko inne co jest związane z nauką angielskiego „z głową”. Mam nadzieję, że moje podpowiedzi pomogą i tobie, drogi uczniu i tobie, nauczycielu. Zabrzmiało jak z działu obsługi klienta, oj, niedobrze. ;)

Na koniec krótki test. Wyobraź sobie, że masz przed oczami zeszyt ze słówkami. Przed tobą pięć angielskich wyrazów z tłumaczeniem. Zapamiętaj je teraz (wiem, wiem, jesteś zmęczony, ale to tylko pięć słów!). Możesz zmierzyć sobie czas. (Ile ci wyszło? Napisz!)

fickle [ˈfɪkəl] – kapryśny

tenacious [təˈneɪʃəs] – zawzięty

thrifty [ˈθɹɪfti] – gospodarny

ominous [ˈɒmɪnəs] – złowieszczy

elated [ɪ'leɪtəd] – bardzo szczęśliwy

 

Zapamiętałeś wszystkie słówka? Teraz je zostaw, nie zaglądaj już do nich. Przydadzą Ci się wkrótce. ;)

Na koniec mam do was pytanie: czy ktoś was uczył jak się uczyć? Kochani nauczyciele, czy wy pytacie waszych uczniów o to jak się uczą, czy wprowadzacie na lekcjach (zajęciach pozalekcyjnych) zagadnienia związane ze sposobami uczenia się? Czy jest na to miejsce w waszej szkole? Jestem naprawdę bardzo ciekawa, bo ja zawsze przemycałam moje ulubione „sposobiki” na angielskim. 

7 Responses to “Jak się uczyć?”

  • Ania

    Tak, ja próbuję wpoić uczniom dobre nawyki, podpowiadam o ciekawych sposobach uczenia się. Mam wrażenie niestety, że słuchają mnie tylko przez grzeczność (a niektórzy w ogóle – tymi się nie przejmujęe, mogłabym zrobić szpagat, a oni by nawet nie zauważyli), a moje propozycje traktują bardzo powściągliwie. Jak rozpisywałam mindmapy i spidergramy to wydawało mi się, że myśleli o mnie, jakbym spadła z księżyca….

    Odpowiedz
    • Ania

      a przyswojenie słówek zajęło ni jakąś minutę, ale to dlatego, że w sumie to je znam i tylko je sobie odświeżyłam.

      Odpowiedz
    • Ania

      Ania

      Na mnie też patrzyli jakbym była z kosmosu, witaj w klubie. Kiedy jednak drążyłam temat okazywało się, że się wciągali np. w budowanie historyjek na zasadzie skojarzeń. I powiem, że potem lepiej i dłużej pamiętali zagadnienie „z historyjką”. Minus jest taki jak zwykle – brak czasu. Ledwo wyrabiałam się z tym co trzeba, a tu wizja egzaminów nad głową… Dlatego wg. mnie lepiej robić to na karcianych (taa, tylko że tu też trzeba najpierw ogarniać „słabych” albo egzamin). Zostaje robienie zajęć całkiem dodatkowych.
      Słówka dla Ciebie Ania za proste, to dla tych co się dopiero uczą. ;)

      Odpowiedz
  • Jakub Krajewski - Metody Nauczania i nie tylko

    Podobnie jak Ania, staram się podpowiadać uczniom jak mogą ułatwić sobie naukę np. słówek. Na moim gadaniu (w większości przypadków) raczej się kończy. Nie wiem, czy szkoła podstawowa to odpowiedni wiek na rozumienie, a co dopiero wdrażanie różnych technik uczenia się. Próbować nadal będę, bo nawet jeżeli jedna osoba postanowi z moich rad skorzystać, to będzie to sukces.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Ania

      Ania

      Ja uważam, że wprowadzanie technik uczenia się (niekoniecznie muszą to być wszystkie mnemotechniki) w podstawówce sens ma, ja od czasu do czasu podrzucałam pomysły 9-latkom i one z tego korzystały, z tym że głównie na lekcji i tylko do nauki słówek. Gimnazjum za to to plaża. Zrobiłam z koleżankami trzymiesięczny projekt nt. uczenia się angielskiego i młodzi byli wręcz w szoku, że istnieje coś takiego jak metody zapamiętywania! Nie będę się teraz rozpisywać, napiszę o tym wkrótce więcej w osobnym wpisie.
      Pozdrawiam:)

      Odpowiedz
  • Mr. Boo

    Nie możliwe, nie dowierzam, że trafiłem na nauczyciela który ma wiedze i uczy nowych technik.
    Niestety mało takich nauczycieli. Większość robi na odwal.

    Odpowiedz
    • Ania

      Ania

      :) Robię co mogę, techniki nie są nowe, już starożytni z nich korzystali. Oj, będę bronić nauczycieli. Większość, których ja znam nie robi na odwal, naprawdę. Pozdrawiam.

      Odpowiedz

Skomentuj

Current ye@r *