Jesteś fantastycznym uczniem!

Autor: Ania
28.05.2014
Ben

Ile razy słyszałeś to zdanie skierowane do Ciebie? Zero? Oooo… jakie to… normalne. Nawet jeśli usłyszałeś, to pewnie najwyżej kilkukrotnie. Nauczyciele w naszym kraju nie są wylewni. A raczej, są. Potrafią, niestety, wylewnie besztać. Otoczenie w którym żyjemy to raczej zbiorowość ludzi, którym bliżej do powściągliwego burknięcia „no, może być” niż „to naprawdę super!”. Rządzi kij, marchewki ktoś pozjadał.

Byłam jakiś czas temu na spotkaniu, gdzie miałam okazję opowiedzieć o moim lekkim „zakręceniu” na punkcie skutecznego uczenia się angielskiego. Po moim krótkim „występie” rozmawiałam z kilkoma osobami, z których każda: ma własny biznes albo prowadzi fundację bądź organizuje świetne eventy. A nawet wszystko razem. Śmietanka ludzi aktywnych i „ogarniętych”, chciałoby się rzec. I co? Prawie każdy zaczynał rozmowę ze mną od: „Myślisz, że ja mógłbym w końcu się nauczyć angielskiego?” „Jest jakiś cudowny sposób, żebym w końcu zaczęła mówić?”,  „Wszyscy znajomi znają angielski, tylko nie ja” „Tyle razy już zaczynałem. Chyba jestem jakimś językowym głąbem.” W pewnym momencie złapałam się na tym, że w głowie mam tylko jedną myśl: co jest?! Co takiego się dzieje, że takie „negatywne” zdania wypływają z ust dorosłych, inteligentnych, zaradnych i przefajnych ludzi?!
Czyżby wszyscy, którzy się uczyli bądź uczą języka byli w gruncie rzeczy nieudacznikami, którzy bez pomocy fachowej siły nie są w stanie zmagać się z nauką angielskiego? Pytanie oczywiście retoryczne. O co więc chodzi? Najwyraźniej o brak wiary w siebie.

Ciekawi mnie taka rzecz: czy wierzysz w to, że możesz się nauczyć świetnie angielskiego bo… jesteś fantastycznym uczniem? Tak, tak, wcale nie bredzę i nie wpadam w egzaltowany ton typu „jestem cudotwórczynią i w 10 minut nauczę Cię, jak poznać swoją wartość”. Nie jestem trenerem, mentorem, coachem ani żadnym ekspertem. W 10 minut niczego w tobie nie zmienię. Ani tym bardziej w trzy, czyli tyle ile mniej więcej zajmie ci przeczytanie do końca tego tekstu.
Za to zamierzam wywołać w twojej głowie lekki ferment po to, byś pozbył się myśli, które cię blokują i powstrzymują przed tym, żeby wziąć się za naukę – czy to od zera czy po raz enty z kolei. Powiem Ci, dlaczego jesteś taki świetny: ponieważ masz ogromny potencjał. Masz możliwości, o których może nie wiesz, a może skrzętnie je ukryłeś i zapomniałeś o nich. Jakie to możliwości? To możliwości Twojego mózgu.

Twój mózg. Najcudowniejszy z organów jakie posiadasz (noo, chyba, że sądzisz że Twoją największą dumą jest Twój… nos. Albo nogi.). Jego waga stanowi tylko 2% całej wagi Twojego ciała, ale zużywa on aż 20% dostarczanej całemu ciału energii. Nie na darmo. Mózg potrafi przetwarzać niesamowitą ilość informacji, które wchodzą do niego (i zeń wychodzą) przez około 4 miliony włókien nerwowych.

Ciekawostka nr 1.
Jeden neuron może generować do 300 impulsów na sekundę. Obecność lub brak impulsu nerwowego to jeden bit informacji. Nasz mózg jest w stanie przetworzyć w ciągu sekundy 2,5 miliona x 300 bitów = 750 milionów bitów. 8 bitów to jeden „bajt”, a milion to „mega”. A zatem: ilość informacji, jaka dociera każdej sekundy do naszego mózgu to prawie 100MB. Sporo, prawda?
Ciekawostka nr 2.
W 2002 roku w czasopiśmie „Lancet” opublikowano przypadek dziewczynki, której w wieku trzech lat usunięto lewą półkulę mózgową. Dziecko cierpiało na przewlekłe zapalenie mózgu, groziła jej śmierć. Obecnie dziewczynka jest nastolatką, można by się spodziewać, że nie mówi (lewa półkula odpowiada wszakże za mowę) i ma bardzo poważne ograniczenia innego rodzaju, np. ruchowe. Nic podobnego. Dziewczynka rozwija się prawie całkowicie normalnie i w dodatku mówi nie jednym ale dwoma językami!

No to teraz pytam: właściwie dlaczego Ty, z obiema półkulami na swoim miejscu i kompletem neuronów nie miałbyś się nauczyć j e d n e g o języka?! Masz cudowne narzędzie, które potrafi pracować na wysokich obrotach. Potrafisz tyle rzeczy! Świetnie gotujesz, tańczysz, jesteś naprawdę dobry z matmy, może programujesz albo znasz wszelkie triki z księgowości. To dlaczego uważasz się za „głąba językowego”?! Dlaczego sądzisz, że akurat angielski jest nie dla ciebie?

Do tej pory masz za sobą kilka porażek? Zaczynałeś się uczyć, ale nie starczało Ci motywacji, siły, czasu, natrafiłeś na coś trudnego i na tym utknąłeś? Dostałeś kolejną pałę, oblałeś egzamin z angielskiego, nie mogłeś dogadać się z cudzoziemcem po angielsku? OK. Rozumiem. Odpowiedz mi tylko na jedno pytanie.

I co z tego?!

Przypomina mi się przykład, jaki podał prowadzący któreś ze szkoleń na którym byłam. Prosty. Weź go sobie do serca, kiedy zechcesz stwierdzić, że Twój angielski to jakaś „straszna lipa”.

Wyobraź sobie, że widzisz małe dziecko, które uczy się chodzić. Staje niepewnie na nóżkach, trzyma się szafki, chwieje się, po czym robi krok… drugi… Puszcza się mebla… następny krok… i jeszcze jeden! Nagle traci równowagę i bach! Pada na tyłek.
Marszczy brwi i stwierdza: „Pie…lę, to za trudne.”

Jesteś takim małym (patologicznym, hehe) dzieciakiem, czy dorosłym, który wie, że we w s z y s t k o co robisz wpisane są porażki. Padłeś? Powstań!

- Nie umiałeś nauczyć się okresów warunkowych mieszanych?

Znajdź kogoś, kto Ci je wytłumaczy.

- Masz problem z motywacją?

Zapisz się na kurs, zapłać sporo kasy i za każdym razem kiedy przyjdzie ci do głowy nie pójść na lekcję, policz, ile właśnie tracisz pieniędzy przez zwykłe lenistwo.

- Myślisz, że jesteś „za stary”?

Papież Benedykt XVI zaczął się uczyć polskiego w wieku 76 lat! Owszem, dzieci uczą się generalnie szybciej, ich mózg wykazuje się bowiem (do osiągnięcia przez dziecko dojrzałości płciowej) wyjątkową neuroplastycznością.

Ciekawostka nr 3.
W 2000 roku opublikowano wyniki badań dotyczących stopnia opanowania języka angielskiego w zależności od wieku. Zbadano przypadki 46 imigrantów z Chin i Korei, którzy przybyli do USA. Osoby, które zmieszkały na stałe w Stanach przed ukończeniem 11 roku życia posługiwały się angielskim niemal bezbłędnie. Im późniejszy był wiek w którym imigranci zaczęli naukę języka obcego, tym gorsze były ich umiejętności językowe.

Ale, ale. Po pierwsze: dorośli mają z reguły lepiej poukładane priorytety życiowe i większe doświadczenie w uczeniu się. Po drugie: nie chodzi przecież o perfekcyjne posługiwanie się angielskim. Można świetnie opanować język, wcale nie osiągając poziomu native speakera.

- Kolejny problem: masz wrażenie, że uczysz się i uczysz, a nadal nie umiesz sklecić sensownego zdania po angielsku?

Wiedz, że płynne posługiwanie się językiem to w dużej mierze wykorzystywanie tzw. wiedzy utajonej (typu: umiem to robić, ale niekoniecznie znam wszystkie mechanizmy za tym stojące). To jak umiejętność gry na instrumencie.

Ciekawostka nr 4.
Badania naukowe dowiodły, że synapsy w neuronach przyswajają wiedzę utajoną (implicite) powoli, ale za to w sposób ciągły. Zapamiętaj, że taki rodzaj wiedzy (utożsamianej z umiejętnościami) pojawia się dopiero po jakimś czasie od początku nauki i to w dodatku pod warunkiem jej kontynuowania. Tylko wiedza jawna (explicite) typu: znam zasady i potrafię o niej opowiedzieć pojawia się skokowo.

Żeby umieć, trzeba ćwiczyć. Pociesz się, że naprawdę dobry muzyk do 20 roku życia spędza ok. 10 tys. godzin ze swoim instrumentem! Nie oczekuj więc błyskawicznych rezultatów, tylko powtarzaj i czekaj na efekt. Bądźże cierpliwy.

Nadal nie wierzysz w to, że masz potencjał?

No to po prostu to sobie wmów! Wkorzystaj technikę, jaką stosują np. sportowcy. W y o b r a ź sobie, że jesteś świetny! Wykorzystaj fantazję i „zobacz siebie” jako kogoś, kto opanował znakomicie angielski, kto umie płynnie mówić, zna wiele słów, potrafi zdać każdy egzamin językowy! Wyobrażaj sobie to jak najczęściej. Nie zapomnij przy tym się uczyć, wizualizacja nie zastąpi ci wszakże wiedzy.

No i jak, lepiej ci trochę? Pomyśl, możesz być jednym z tych, którzy żalą mi się jak to kiepsko z tym ich angielskim. Tylko po co? Przecież powiedzenie sobie: nie zapamiętam, nie nauczę się, nie potrafię, nie dam rady, nie zdam wymaga od ciebie tyle samo energii co powiedzenie: zapamiętam, nauczę się, potrafię, dam radę, zdam.

Przestań marudzić. Jesteś przecież fantastycznym uczniem!

Informacje na temat badań naukowych i ciekawostki pochodzą z książki Manfreda Spitzera „Jak uczy się mózg”, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012.

2 Responses to “Jesteś fantastycznym uczniem!”

  • KatIwan

    Amen! Zgadzam się w 100%! Wiara we własne możliwości czyni cuda. Mam na to żywy przykład. Przez prawie 2 lata przygotowywalam dziewczynę do rozszerzonej matury. Po maturze ustnej (oczywiście zdana 30/30 punktów) wspominaliśmy nasze początki… masakra! Sklecenie prostego zdania graniczyło z cudem, nie wspomnę już o słowotwórstwie czy transformacjach. Czarno to widziałam. Ale na pierwszym spotkaniu powiedziala mi, że bardzo jej na tym zależy i jej celem jest świetny wynik tylko… potrzebuje pomocy! Spotykaliśmy sie tylko raz w tygodniu, ale w domu robiła doslownie tonę tekstów, nagrań, zestawów, arkuszy i tradycyjnych zadań, np. 200 zdań na okresy warunkowe, bo nie mogla ich opanować. Ćwiczyła uparcie do skutku. Jakieś 3 miesiace temu stwierdziła ze zdziwieniem, że jak mówi po angielsku to nie zastanawia się JAK to powiedzieć tylko CO powiedzieć. Nie mogla w to uwierzyc. Pamiętam TEN moment u siebie. Czysta adrenalina! Wyjaśnienie jest proste. Miała narzędzia (bogaty zakres słownictwa, dobrze opanowana gramatyka), pewność siebie i determinację. Teraz swobodnie wypowiada się na każdy temat. Czekamy na wyniki matury pisemnej, ale jestem spokojna. Jak to mawia moja uczennica… „przecież napisanie rozprawki czy recencji po angielsku to pestka”.

    Odpowiedz
    • Ania

      Ania

      No toteż to. Najłatwiej sobie nawkręcać, że się jest „antytalentem językowym” i tak sobie żyć. Gorzej wziąć się do roboty z poczuciem, że nic człowiekowi nie brakuje i że to jedynie w głowie tkwi jakaś blokada. Tu chyba potrzebny byłby dobry psycholog, żeby umiał wyjaśnić skąd to się bierze, a co najważniejsze – jak to „wyleczyć”. Uczennicę ;) podziwiam a panią nauczycielkę nie mniej!

      Odpowiedz

Skomentuj

Current ye@r *