Krotochwila rodzinna

Autor: Ania
12.11.2014
recorders

Miejsce: samochód.
Osoby: Anglistka, Dziecię Jej (płeć żeńska, lat prawie sześć, chodzi na „intensywny angielski” w przedszkolu).
Osoby prawie-że-postronne: Mąż, Niemowlę.

Dziecię każe się przepytywać z nazw instrumentów. Gitara, bębny, akordeon, harfa, wiolonczela – zna.

Dziecię: A ja wiem jak jest puzon!
Anglistka, z elokwencją: No?
Dz: Trombone!
A: Łał.
Dz: I wiem jak jest flet prosty! A ty wiesz?
A: Nooo, wiem. Flet prosty to po prostu flet. ‚Flute’.
Dz: Wcale, że nie. ‚Recorder’.
A: Oj, no coś ty. Coś się twojej pani pomyliło.

Anglistka sprawdza ukradkiem w komórce. ‚Flet prosty – recorder’.
Cisza. Anglistka udaje, że zasnęła na tylnym siedzeniu.

Kurtyna opada (jak by to napisał Gałczyński) z zażenowaniem.

4 Responses to “Krotochwila rodzinna”

  • Rubella

    O recorderze też dowiedziałam się niedawno, chyba z HotSpota 3. Zawsze myślałam, że to magnetofon (shame on me!)

    Odpowiedz
    • Ania

      Ania

      Toteż to. Dla mnie recorder to magnetofon, co zresztą powiedziałam córce. Tylko ona chyba nie wie co to magnetofon, heh.

      Odpowiedz
  • Asia

    Przepiękny Gałczyński….
    Uśmiałam się i z czułością spoglądam na swoją komórkę.

    Odpowiedz

Skomentuj

Current ye@r *