Married with children

Autor: Ania
23.05.2013
Al_Bundy

fot. Wikipedia

Bywa, że moje “randkowanie z angielskim” zamiast porywów serca podekscytowanej uczennicy zamienia się w coś na kształt małżeństwa serialowych Bundych. Rutyna, ech, rutyna… Co prawda (jeszcze) nie przywdziewam panterki ani nie tapiruję włosów jak Peg, ale za to regularnie, co kilka dni, moszczę się na kanapie i odpalam pilota z wprawą godną Ala Bundy’ego. Kiedyż to ma miejsce to mało intrygujące wydarzenie? Otóż często, kiedy “nazbierają się” (taka ich złośliwa natura):  sprawdziany, teściki, kartkóweczki zapowiedziane i nie, a czasem nawet, w przypływie szaleństwa, zeszyty ćwiczeń! Oto druga, mroczniejsza (hihi) strona mojego romansu z angielskim.

Telewizor podczas sprawdzania to rzecz u mnie nieodzowna. Pomaga mi się skoncentrować (tak, tak!) i sprawia, że daję radę przebrnąć przez czterdzieści testów. Zawsze to miło okrasić sobie “will czy be going to?” odcinkiem np. “Drogówki” (nie może być zbyt ambitnie, teatr telewizji nie wchodzi w grę). I podszkolić się można w teorii poruszania się na drodze i na dodatek pocieszyć, że może i mam niefajnie, bo muszę ślęczeć nad testami ale za to pani z TV ma gorzej, bo właśnie zarobiła mandacik, o proszę, 300 zł, do tego 6 punktów. I porysowaną maskę ma też, a jakże.

Czasem los bywa łaskawy podwójnie. I w telewizji ciekawie mówią i w kartkówkach teksty zacne. Taki cudowny wieczór miałam wczoraj. Kartkówka ze słówek “muzycznych”. I proszę! Wielość końcówek I rozhulanie wyobraźni  – w przypadku nieznajomości słówka – urocze. Np. trębacz taki to: trumper, tromber, trombonist, trombist, a nawet, czemu nie, trump! :)) Puzon? Proszę bardzo: pooson! Grunt to nie zostawiać pustego miejsca! :) Uwielbiam moich gimnazjalistów – dbają o mój poziom serotoniny podczas sprawdzania prac. I o moją wyobraźnię. Bo jak tu obronić się przed wizją tańczących i śpiewających widelców, kiedy się widzi obok: “muzyka ludowa” – “foRk music”?…

Ciekawa jestem jak wygląda rutyna w uczeniu (się) angielskiego u Was i czym ją sobie umilacie.

One Response to “Married with children”

Skomentuj

Current ye@r *