Maj, świnia i Barack Obama.

Autor: Ania
16.05.2014
Pig

No to mamy maj. U jednych czas maturalnego stresu i ostatnich powtórek, u innych widmo zaliczeń i sesji. U jeszcze innych czas poprawiania ocen, jęczenia „co muszę zrobić żeby mieć trójkę?”. Szczęściarze po prostu chłoną zapachy i kolory wiosny, z jedyną zmarszczką zmartwienia powodowaną przez paskudnie deszczowe dni.

Skoro pada, dobijmy się w weekend gramatyką! A nuż się przyda?

Dla wszystkich nieszczęśliwców, którym na wiosennej sielankowej drodze staje nauka angielskiego pomysł na naukę jednego z „ukochanych” czasów, present perfect w zestawieniu z past simple. Jako że niedawno pisałam o zasadach tworzenia „żywego obrazu”, będą to czasy z wykorzystaniem tegoż obrazu.

No dobrze, do rzeczy. Odpalamy wyobraźnię!

Wyobraź sobie dom. Dowolny, najlepiej w stylu jaki lubisz najbardziej (pamiętaj, przyjemne obrazy są chętnie zapamiętywane przez nasz mózg). Widzisz go z zewnątrz? Dobrze. Teraz „wejdź” do środka. Pierwsza, najważniejsza informacja – wewnątrz Twojego domu jest amfilada, czyli pomieszczenia ułożone w jednej linii, połączone drzwiami (prościej mówiąc, są to „pokoje przechodnie”). Druga – są trzy główne pokoje (jest też kuchnia, łazienka itp. ale skup się na pokojach). Gdyby spojrzeć na te pokoje w rzucie z boku (albo po zdjęciu jednej ze ścian), wyglądałyby mniej więcej jak trzy prostokąty stykające się bokami. Teraz trochę zaszalejmy z wyobraźnią. Nasz dom i nasze pokoje nie są zwyczajne. Jak w filmach science fiction, każdy pokój przenosi nas do innego wymiaru czasowego.

Po wejściu do pierwszego pokoju od lewej strony przenosimy się w przeszłość, w pokoju drugim, środkowym (najnormalniejszym) nic się nie dzieje, jesteśmy w teraźniejszości, a kiedy przejdziemy do pokoju trzeciego, przerzuca nas w przyszłość. Taki dom – wehikuł czasu. ;)

Zajmijmy się teraz zatem naszym pokojem pierwszym i drugim, a dokładniej, rozważeniem skutków zamknięcia lub otwarcia drzwi między nimi.

PAST SIMPLE – „drzwi zamknięte”.

Na początek niech będzie „po szkolnemu”. Proszę, oto podstawowa „regułka” dotycząca cech czasu past simple. Nie jest może typowo podręcznikowa, ale wskazuje na trzy główne cechy tego czasu przeszłego.

Past simple używamy, mówiąc o czynnościach, które:

1. miały miejsce w przeszłości

2. nie dotyczą teraźniejszości

3. wiemy, kiedy się wydarzyły

A teraz, przełóżmy to na obraz naszych pokoi. Jak już pisałam, w pierwszym pokoju wszystko jest „w przeszłości”, w drugim – dzieje się teraz.

Między tymi dwoma pokojami drzwi są zamknięte – nie można sobie swobodnie przechodzić między nimi. Będąc w drugim pokoju możemy opowiadać o tym, co się działo w pokoju pierwszym, ale z pewnego dystansu (punkt 1.), wiedząc, że między tym, co się dzieje „u nas” (teraz) nie ma „połączenia” z pierwszym pokojem-przeszłością (punkt 2.) Innymi słowy, drzwi między przeszłością a teraźniejszością pozostają zawsze zamknięte, przejścia brak. A my widzieliśmy to wszystko dzięki naszej niezwykłej umiejętności przenikania wzrokiem drzwi czy ścian…

Podsumowując: jak już się coś wydarzyło, to koniec, kropka. Możemy sobie tylko na to popatrzeć, nic nas z tym już nie łączy.

Teraz kolejna ważna rzecz (punkt 3.): na drzwiach pokoju wisi kalendarz, pod nim zegar. Dzięki temu zawsze widzimy kiedy coś się wydarzyło.

A co się wydarzyło?

O dziesiątej olbrzymia niebieska świnia zatańczyła tango (z ogromną pasją i gracją).

At ten o’clock a huge blue pig danced the tango.

Trzy dni temu Barack Obama zdjął ciuchy (no, do slipek w serduszka w kolorze neonowej zieleni).

Three days ago Barack Obama took off his clothes.

Zeszłego lata na stoliku wylądowało sto (miniaturowych) samolocików.

Last summer a hundred of planes landed on the table.

PRESENT PERFECT – „drzwi otwarte”.

Teraz, dla porównania, „regułka” dla present perfect.

Present perfect używamy mówiąc o czynnościach, które:

1. wydarzyły się w przeszłości ale!…

2. mają związek z teraźniejszością (odczuwamy ich skutki do teraz, albo mogą się powtórzyć)

3. nie interesuje nas (albo nie wiemy) kiedy się wydarzyły

 Przypomnijmy, oto one, tym razem wyrażone jednak nieco inaczej:Tak, tak, kiedy otworzymy drzwi, przestajemy widzieć zegar i kalendarz! Co to oznacza? Że możemy stwierdzić, co się wydarzyło w „pokoju przeszłości”, podsumować to, ale nie powiemy przy tym kiedy to miało miejsce (punkt 3.). Czas nas bowiem zupełnie nie interesuje! Nie widzimy kalendarza ani zegara, widzimy tylko ciekawe rzeczy dziejące się w sąsiednim pokoju.

Olbrzymia niebieska świnia zatańczyła tango (z ogromną pasją i gracją).

A huge blue pig has danced the tango.

Barack Obama zdjął ciuchy (no, do slipek w serduszka w kolorze neonowej zieleni).

Barack Obama has taken off his clothes.

Na stoliku wylądowało sto (miniaturowych) samolocików.

A hundred of planes have landed on the table.

Podsumowując: past simple i present perfect to sąsiadujące pokoje. Zasadnicza różnica między nimi to fakt zamkniętych lub otwartych drzwi, czyli dwóch sytuacji: past simple to przeszłość „oddzielona” od teraźniejszości, a present perfect to przeszłość z teraźniejszością połączona (taka trochę przeszło-teraźniejszość). I jeszcze zegar i kalendarz – kiedy otwieramy drzwi (mówimy o czymś co się jakoś łączy z teraźniejszością, używamy present perfect), zawsze „przestajemy widzieć” konkretną datę lub godzinę.

Co sądzicie o takim sposobie porównania dwóch czasów? Stosujecie coś podobnego ucząc się gramatyki? Jestem strasznie ciekawa!

A tak na marginesie: ciekawe, kto wiedział jak po angielsku jest „amfilada”? Hę?

2 Responses to “Maj, świnia i Barack Obama.”

Skomentuj

Current ye@r *