Nauczycielem być nie wypada.

Autor: Ania
26.03.2014
party-time-11_l

Życie, jak to życie, potrafi zaskoczyć nas dylematami, sprowokować rozterki czy po prostu skonfrontować z trudnymi pytaniami. Jednym z tych ostatnich jest niewinne z pozoru „A gdzie pracujesz?”. Słysząc to, nauczycielu drogi, masz zasadniczo trzy wyjścia: a) dostać ataku astmy oskrzelowej b) dyskretnie odwrócić uwagę odpowiadając pytaniem na pytanie „Oglądałeś przedwczoraj konferencję prasową Sikorskiego z Hagi?” (ewentualnie bardziej uniwersalnym: „Nie wiesz, gdzie tu jest toaleta?” c) odpowiedzieć niewyraźnie „w budżetówce” po czym niezwłocznie przejść do punktu a) lub b). A najlepiej do obu na zmianę.

Pracować w szkole bowiem nie wypada. Takoż być nauczycielem. Bycie nauczycielem to rzecz niepożądana, niemodna, nieestetyczna wręcz. To po prostu (jak mawiał pewien wójt pewnej gminy), istne „ą fa”. Odbiera urok każdej długonogiej blondynce i błyskotliwemu brunetowi. Wywołuje chwilę znamiennej ciszy nawet w rubasznej rozmowie w sobotni wieczór przy ławie w dużym pokoju. Bycie nauczycielem stawia nas w rankingu popularności gdzieś pomiędzy policjantem, kanarem, księdzem a prezydentem Rosji.

Implikacje odważnego przyznania się do uprawianego zawodu mogą być dość poważne. Mogą wywołać falę wynurzeń na tematy typu „Gdyby nie X poszedłbym na medycynę”, rankingów „Moi najgłupsi nauczyciele z podstawówki” czy licytacji „Ja to bym tak zrobił, że nikt by się nie nudził na mojej lekcji”. Ewentualnie głębokich przemyśleń „I po co te jakieś okresy warunkowe? Lepiej by mówić nauczyli.” Często długo po wygaśnięciu oficjalnego wątku szkolno-nauczycielskiego (zakładając, że dokonaliśmy naszego intymnego wyznania w większym towarzystwie) często niosą się jeszcze do końca wieczoru dyskretnie szeptane anegdotki o „darmozjadach”, „nauczyciołkach” czy, już mniej otwarcie, „bandzie debili”.

Przyznawać się zatem nie należy.

Rzecz druga – należy się pilnować! Nawet jeśli do perfekcji opanowaliśmy stosowanie punktów 1–3 z początku tekstu, baczyć musimy na drobnostki, które mogą nas zdradzić. Podejrzliwość towarzystwa może zostać wywołana z pozoru niewinnymi drobiazgami. Proszenie o ciszę, przesadzanie znajomych, przemawianie połączone z totalnym ignorowaniem znudzenia audytorium, notoryczne kończenie zdania zaczętego przez kogoś innego, poprawianie prezentera w tv („No nie TotenHam! Tam jest przecież ‚h’ nieme!”) czy zachowywanie trójdzielnej kompozycji wypowiedzi nawet o 3 nad ranem nie stawiają nas w dobrym świetle. Jak też i spontaniczne odruchy typu obwąchiwanie znajomego połączone z pełnym oburzenia: „Paliłeś?!”. Niewskazane jest ponadto posiadanie czerwonego długopisu „akurat pod ręką”, nerwicowe strzepywanie resztek pyłu z kredy ze swetra ani rysowanie wzorów chemicznych na serwetkach. Wskazane – zrzucanie się na pizzę (mimo tego, że nie mamy nadgodzin), narzekanie na krótki urlop, komentowanie ostatnich memów i udawanie, że wiemy co to jest „ask.fm”. Jest szansa, że pozostaniemy nierozpoznani.

No chyba że wracający z balkonu kolega zapyta tubalnym głosem: „To co, jeszcze siedzimy? Ty to w rekolekcje nie pracujesz, no nie?”.

5 Responses to “Nauczycielem być nie wypada.”

  • Jakub Krajewski - Metody Nauczania i nie tylko

    Przyznam, że nie mam problemu z opowiadaniem o swoim zawodzie. Zawsze śmiało mówię, że jestem nauczycielem języka angielskiego. Przyznam też, że nigdy nie odnoszę wrażenia, żeby ktokolwiek komentował to jakoś dziwnie (no chyba, że w żartach, ale wtedy sam do nich się przyłączam). To, że pojawiają się dziwne zachowania, które wynikają ze zboczenia zawodowego to chyba normalka :) U siebie tego nie zauważyłem, ale kto wie, może i mam jakieś tam odchyły.

    Bardzo fajny blog. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • Ania

    Ania

    Ja problemu niby nie mam aczkolwiek zdarzyło mi się ze dwa razy słyszeć komentarze na temat tego, jak to „im” (komentarz w trzeciej osobie w mojej obecności!) dobrze: wakacje, mało pracy, wiadomo… Zwykle uprzedzam fakty i sama mówię, że mój zawód ma zdecydowane plusy, czasem wręcz się chwalę, czym wywołuję zazdrość. Robię to ze spokojnym sumieniem bo pracuję niemało i z pasją. Niektórym w głowie się to nie mieści;)
    Dziękuję za miłe słowo. Pozdrawiam i ja:)

    Odpowiedz
  • Gosia Sz.

    Witam, niestety w Polsce stanowisko nauczyciela nie cieszy się absolutnie żadnym autorytetem, porównując estymę, jaką cieszy się ten zawód w Skandynawii czy Niemczech a u nas.. niestety w społeczeństwie pokutuje przekonanie, że nauczyciel to zawód dla leniwych a wiele osób nie wytrzymałoby w nim tygodnia…

    Odpowiedz
    • Jakub Krajewski - Metody Nauczania i nie tylko

      W Polsce chyba tak samo jest z każdym innym zawodem. Niemal każdy, kto nie pracuje w danej branży zawsze wie lepiej jak to jest tam pracować. Takich fachowców i znawców jest od groma, tylko że oni potrafią jedynie narzekać, a robić nie ma komu.

      Odpowiedz
      • Ania

        No właśnie. W uczeniu każdy jest znawcą bo do szkoły wiele lat chodził i przecież wie JAK się powinno uczyć.

        Odpowiedz

Skomentuj

Current ye@r *