Nie jestem superbohaterką.

Autor: Ania
27.03.2015
spring

Równe dwadzieścia dni upłynęły od mojego ostatniego wpisu. Dość długo. W tym czasie wybrałam nowy layout, wymyśliłam kilka nowości do wprowadzenia na blogu, zebrałam w dość krótkim czasie sporo lajków na fb, nakręciłam się na nowe projekty i zabrałam się za nie. Uczyłam się późnymi wieczorami angielskiego. Zamiast obejrzeć na spokojnie z mężem film, klikałam w Memrise. W międzyczasie młodzież się pochorowała, syn kilka dni niemal nie schodził mi z rąk (a kiedy schodził to muczał i buczał).

Pewnego popołudnia usiadłam. Otworzyłam w laptopie kilkanaście okienek ze sprawami do załatwienia. I wiecie co zrobiłam? Rozryczałam się. Tak właśnie. To pewnie pierwsze i ostatnie tak osobiste moje wynurzenie tutaj. Bardzo możliwe, że wkrótce je stąd usunę, bo jednak publicznego jechania po emocjach nie lubię.

Piszę to jednak, bo chcę być fair wobec was wszystkich, którzy tu zaglądacie codziennie. Rzuciłam wam wyzwanie uczenia się codziennie, obiecałam, że będę szczera. Proszę, jestem. Ja temu wyzwaniu nie podołam, nie teraz. Fizycznie brakuje mi sił na uczenie się podczas drzemki mojego dziecka, a wieczorem padam na twarz po dniu asekurowania młodego stającego przy meblach i spacerach na rolkach z córką. I perspektywą kolejnej niedospanej nocy.

Ostatnio kilka osób powiedziało mi, że wyglądam na bardzo zmęczoną. Bo wiecie co? J e s t e m zmęczona. Etat podwójnej matki to nie przelewki. Kobiety, wiem, wracają w takiej samej sytuacji jak ja do pracy. I ciągną ten wózek. I są zadbane. I na angielski chodzą. Zapytajcie je jednak, ile wysiłku je to kosztuje. Albo skąd mają takie dzieci, które usypiają samodzielnie w łóżeczku, nie budzą się zylion razy wieczorem, nie mają kataru ani kaszlu, nie potrzebują, żeby im poczytać przed snem „Dzieci z Bullerbyn”albo potrzymać za malutką rączkę.

Ja takich nie mam. Mam normalne. ;)

I zbyt dużo kosztuje mnie udawanie, że mam super moc i daję radę nie spać, tulić, karmić, wycierać nos, koić płacz a do tego realizować trzy zawodowe projekty. Nie jestem superbohaterką. W każdym razie nie w tym momencie.

Dlatego, wybaczcie, ale będę was zachęcać i motywować trochę niemedialnie i niemodnie, czyli w zgodzie sama ze sobą. Czyli wtedy, kiedy sama będę zmotywowana i choć trochę wypoczęta. Myślę, że to bardzo niedługo.

Bloga nie zostawiam, absolutnie.

Będę tylko bywać rzadziej nieco. Za to możecie być pewni, że jeśli się pojawię, to na pewno nie z wpisem robionym na kolanie bo „wypadałoby”. Angielski nadal kocham miłością najprawdziwszą i dlatego będę się ciągle uczyć, ale nie pod dyktando wyzwań, tylko tak, jak lubię – kiedy i ile chcę, wiecie, „my way”.

Nie mam puenty na dziś. Zamiast niej, pozdrawiam was ciepło. Idę na spacer z synem póki jeszcze woli mnie od blondynki z szóstej be.

15 Responses to “Nie jestem superbohaterką.”

  • Janusz

    O jak fajnie poczytać, że inni też są ludźmi i też czasem nie dają rady ;-) Ja jeszcze nie mam dzieci i mogę sobie tylko wyobrażać, jak to wywraca świat do góry nogami! Trzymam kciuki – za to, żebyś poczuła się dobrze ze swoim „niewyrabianiem”. Blog to super sprawa, ale rodzina i przynajmniej elementarny wypoczynek są jednak ważniejsze, co nie :-)?

    Odpowiedz
    • Ania

      Ania

      No tak, właśnie się okazało, że jestem człowiekiem. I że chciałabym w końcu zalegnąć od czasu do czasu na łóżku. A blog nadal jest super sprawą dla mnie, to świetna odskocznia od życia stadnego. ;)

      Odpowiedz
  • Rubella

    Aniu dużo siły! To minie, sama wiesz. Ogarniesz wszystko! A teraz pobądź sobie bez wyrzutów ch*jową panią domu i kim tam chcesz. Nie jesteśmy maszynami. Trzymam kciuki za Ciebie! Dużo zdrówka dla dzieciaczków!

    Odpowiedz
  • Natalia

    I tak jesteś superbohaterką :-) Co to jest 20 dni? Podziwiam, bo ja gdybym miała choćby psa, to bym już przestała pisać :-)

    Odpowiedz
    • Ania

      Ania

      Hihi. Taa, może tylko jak Harry Potter jeszcze nie znalazłam mojej różdżki. :)

      Odpowiedz
  • Ewa

    Aniu siły i cierpliwości

    Odpowiedz
  • English for Lunch

    Wydaje mi się, że to normalne, że jak nabierze się na siebie zbyt wiele spraw to w pewnym momencie można się „wypalić”. Życzę powodzenia i dużo siły!

    Odpowiedz
  • Emily

    Nie usuwaj tego postu, jest taki prawdziwy. i wcale Twój wizerunek nie runął w posadach. myślę, że każda z nas Cię rozumie. Najpierw się wyśpij i odpocznij, a angielski realizuj zgodnie z your way :) pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Ania

      Ania

      Dziękuję za wsparcie. Oj, taak, spać. :) Ale poza tym zostaję tu tylko już bez „spinki”. :)

      Odpowiedz
  • Diana Korzeb

    Dokładnie, nie da się być superbohaterem 24/7. Odpocznij, wypocznij, zapocznij i jak znajdziesz czas to wróć do nas :)

    Odpowiedz
  • KatIwan

    Jak to bez puenty??? Blondynka z 6b mnie rozwaliła;-) Trzymaj się dzielnie!!!

    Odpowiedz

Skomentuj

Current ye@r *