Uczucia i odczucia

Autor: Ania
06.11.2014
grammar

Nie będę kolejnego wpisu zaczynać od tego co zwykle, czyli że jestem niewyspana. Nie będę i już.

Wróciłam jedną nogą do pracy. Uczyniłam tak żeby się nie zamienić w maszynkę do zmieniania pieluch i móc się ubrać od czasu do czasu w coś innego niż legginsy i ulubiony T-shirt. Moją szkołę widzę z okna, a jak się dobrze przyjrzę, widzę nawet który lektor ma akurat zajęcia. Wyskakuję dwa razy w tygodniu na półtorej godzinki do mojej grupy i umilamy sobie nawzajem czas. Moje dzieciaki (uczę je trzeci rok, z przerwą na zwolnienie) powoli przestają być dziećmi, robią się coraz bardziej zblazowane i zmęczone życiem, jak na uczniów czwartej klasy podstawówki przystało. Na lekcji halloweenowej żadne nie chciało wydać strasznego odgłosu, chyba zaczyna się dojrzewanie.

Po co to piszę?

Otóż, żeby zapytać was, czy jesteście podobni do moich uczniów. Jeśli w tym momencie zastanowiliście się na szybko, czy nie wstydzicie się wydawać publicznie strasznych odgłosów, nie szkodzi. Nie o to mi jednakowoż chodziło. Chodzi mi o to…

Czy rozumiecie to co czytacie w komentarzach gramatycznych?

Bo moje dzieci nie bardzo. Ostatnio porównywaliśmy present simple i continuous. Jak zwykle przy takich okazjach okazało się, że dzieci zostały ustawione przez szkołę (wiadomo, trzeba zwalić winę na system). Zapytane o to, czym się różnią wspomniane dwa czasy teraźniejsze, odpowiadały za pomocą podręcznikowych formułek typu „czasu present simple używamy mówiąc o uczuciach i odczuciach” albo „czynnościach zwyczajowych”. Pięknie, nieprawdaż? Szczególnie te „uczucia i odczucia”. Niestety, niczego albo bardzo niewiele z tego co klepią nie rozumieją bo kiedy proszę o „swoimi słowami” i zastosowanie „wiedzy” w praktyce, jest cienko. Ale to żadna nowość.

A ty, jak się uczysz gramatyki?

Czy, wybacz, r o z u m i e s z, czego się uczysz? Na przykład, czy możesz, z ręką na sercu powiedzieć, że rozumiesz w p e ł n i co to jest:
- zerowy okres warunkowy
- czasowniki złożone rozdzielnie
- operator
- imiesłów bierny
Ze zwykłej ludzkiej przyzwoitości nie zapytam o dopełnienie bliższe czy czasowniki nieprzechodnie.

Dlaczego pytam? Ano dlatego, że Ciocia Dobra Rada ze mnie i chcę trochę pomóc w „ogarnianiu” gramatyki. Problemy z jej nauką w szkole są spowodowane często niezrozumieniem komentarzy gramatycznych albo zrozumieniem tyle, że po swojemu.

 

Co z tym możesz zrobić?

Zrób jedno czy dwa ćwiczenia z wybranym zagadnieniem. Nie masz pojęcia jak się do nich zabrać? Trudno. Zrób jakkolwiek a potem zajrzyj do klucza odpowiedzi albo poproś kogoś o sprawdzenie. Zastanów się nad każdym zdaniem, dlaczego wygląda ono tak a nie inaczej? W jakim kontekście użyta jest dana konstrukcja? Czy logiczne jest dla ciebie jej zastosowanie, jej forma?

Zanim zabierzesz się za komentarz gramatyczny, wyrzuć z głowy nieszczęsne, wykute na pamięć „regułki” ze szkoły. Podejdź do tematu tak, jakbyś miał z nim do czynienia pierwszy raz.

Pobaw się w detektywa i poszukaj informacji na temat wybranego zagadnienia w przynajmniej trzech różnych źródłach – podręcznikach, gramatykach, internecie.

Poświęć dobrą chwilę na zastanowienie się, czy rozumiesz komentarz gramatyczny, zwyczajnie, po polsku. Co to np. znaczy „strona bierna”? Dlaczego ona jest „bierna”? Po ona jest w ogóle używana? Jak jest używana w języku polskim? Wiecie, ponoć większość społeczeństwa nie rozumie 75% informacji przekazywanych w wieczornych wiadomościach. Wiem, wiem, że ty jesteś tą mniejszością, ale gramatyka to nie migoczące obrazki telewizyjne i dużo mniej da się z niej wywnioskować „mimochodem”.

Niech nic nie będzie dla ciebie oczywiste. Wydaje ci się, że wiesz już wszystko o Present Simple? To dlaczego jest „I’m lovin’ it”? Przecież „love” to „uczucia i odczucia”!

Jeśli uczysz się z nauczycielem, nie bój się być „męczybułą”. Pytaj, dopytuj, drąż. A Nauczyciel co prawda znienawidzi cię za to, ale trudno, nie musicie za sobą przepadać. W końcu razem się uczycie a nie bierzecie kąpiel w pianie.

Poświęć na to czas. Zaznajamianie się, takie dogłębne i z sensem, z jakimkolwiek zagadnieniem, nie może trwać godzinę, ani nawet trzy. Przeznacz sobie na to tydzień. Szukaj w tym czasie informacji z różnych źródeł, pytaj nauczyciela, po prostu zagłębiaj temat. To nic, że reszta „robi” już następny czas. Oni są luzerami, to ty jesteś człowiekiem renesansu!

Rób ćwiczenia. Sad but true. Choćbyś nie wiem ile komentarzy przeczytał i nie wiem jak byś się w nie nie zagłębiał, bez praktyki teoria to… teoria właśnie. Bo inaczej znasz okresy warunkowe, ale używać ich nie potrafisz.

Rób ćwiczenia znowu. Tylko w ćwiczeniach wyćwiczysz formę i dojdziesz do wprawy w użyciu samego „szkieletu” konstrukcji.

Rób ćwiczenia jeszcze raz. Nad każdym zdaniem pomyśl. Niech nie satysfakcjonuje cię, że wszystkie czasowniki z nawiasów wstawiłeś w odpowiedniej formie. Przeanalizuj każde zdanie pod kątem użyteczności w prawdziwym życiu. Kto może wypowiedzieć takie zdanie? W jakiej sytuacji?

Spersonalizuj to sobie. Wypisz sobie kilka przykładów ilustrujących informacje z komentarza gramatycznego. Wyobraź sobie, w jakiej sytuacji t y użyłbyś podobnych zdań. Naucz się kilku „twoich” zdań na pamięć.

 

To tyle. Tak w ogóle, komentarzy gramatycznych nie lubię. Mam do nich wstręt od czasów gramatyki opisowej na studiach (Quirk, bleee). Odwoływać się jednak do nich muszę, bo jestem świadoma tego, że bez odrobiny teorii praktyka jest trudna do zrobienia. I zbyt dobrze pamiętam własnego wnerwa na mojego własnego męża, który „tłumaczył” mi zagadnienia z analizy matematycznej od słów: „rozwiąż to zadanie”, kiedy ja, nieboga, nie wiedziałam skąd się biorą pewne dane i po co one mi w ogóle (wyjaśnię, że mam licencjat z ekonomii (ha!), stąd ta analiza).

Gramatykę staram się tłumaczyć na przykładach. Teorię dawkuję hasłowo, „życiowo” i (jak tylko się da) niepodręcznikowo.

A jak to jest u was? Puk, puk. Odezwijcie się. Podrzućcie własne pomysły. I wasze „uczucia i odczucia”. Czekam.

2 Responses to “Uczucia i odczucia”

  • Diana Korzeb

    Jestę nauczycielę (niemiecki) i jednocześnie ucznię (włoski), więc siedzę jednocześnie po obydwu stronach barykady. Mój wewnętrzny nauczyciel ułatwia życie uczniowi – dopełnienia bliższe i dalsze i inne cuda na kiju mi nie straszne. Ale JAKO nauczyciel staram się unikać ich jak ognia, bo często pojawiają się uczniowie „Pani ja gramatykę lubię jak diabeł święconą wodę”, czyli wcale i żeby nie odstraszyć takiego delikwenta, to staram się używać prostszych nazw: „słówko pytające” brzmi przecież mniej groźnie niż „zaimek pytający” (chociaż nie powinnam tego pisać pod swoim nazwiskiem, bo moi wykładowcy by się załamali :P)

    Odpowiedz
    • Ania

      Ania

      No właśnie, ja też po obu stronach jestem, tylko że ja nadal walczę z angielskim. ;) Ja też się staram nie używać „strasznych słów” ale czasem się nie da. A w gimnazjum np. jedną z pierwszych lekcji poświęcałam na części mowy i zdania (kilka, podstawowe) i wymagałam potem znajomości po angielsku, żeby nikt mi nie umarł potem ze zdziwienia kiedy zobaczy „verb” albo inny „pronoun”. Z pomocą paru środków perswazji gimnazjaliści znali słowa i nawet często wiedzieli co to „orzeczenie”!

      Odpowiedz

Skomentuj

Current ye@r *