Jakim typem „zmysłowym” jesteś?

Autor: Ania
26.02.2014
senses_l

Zawsze myślałam, że jestem wzrokowcem. Aż tu pewnego razu zrobiłam sobie test. Było to na bardzo fajnym kursie na temat motywowania uczniów, ze trzy lata temu. Test jest prosty, nie wiem skąd pochodzi. Jest to test na określenie modalności sensorycznych, jeden z wielu pozwalających dobrać odpowiedni styl nauki.

Rysujemy sobie „przewrócone ósemki” (jak znaki nieskończoności) – kilkanaście, na dużej kartce, tak aby ręka mogła sobie swobodnie „mazać” i żeby po chwili mózg przestał kontrolować nasz sposób rysowania. Chodzi o to, żeby rysować odruchowo. Następnie, ostatnich kilka ósemek przecinamy liniami poziomymi tak, aby przechodziły przez ich „środek” (ten zaznaczony czerwoną „kropką”). Ma to wyglądać mniej więcej tak: osemka I teraz: kształt naszych ósemek mówi nam o tym, jakim typem „zmysłowym” jesteśmy, czyli jaki sposób nauki preferujemy. Większy „brzuszek” nad linią – wskazuje na bycie „wzrokowcem”; mniej więcej równe proporcje „brzuszków” po obu stronach na „słuchowca” a większy „brzuszek” pod linią – na „kinestetyka” . trzy-osemki Moje ósemki wskazywały na to, że jestem słuchowcem! Jak to ja – słuchowcem? Przecież zawsze „widziałam” w pamięci strony podręcznika z którego się uczyłam! Zrobiłam jeszcze jeden test. Mniej więcej taki jak tutaj. Tym razem wyszły mi mieszane preferencje słuchowo-wzrokowe. Niemniej jednak, nadal trwałam w zadziwieniu, że „kanał słuchowy” jest u mnie tak mocno rozwinięty. Kiedy prowadząca warsztaty pokazała nam, jak przejawia się dana preferencja zmysłowa w życiu, doznałam niemalże olśnienia (rychło w porę, super, że ktoś nam to pokazał np. na studiach!) – zachowania „słuchowców” + niektóre „wzrokowców” to faktycznie „cała ja”.

Ostatnio z kolei zrobiłam sobie test VARK, można go znaleźć tutaj (nie polecam wersji polskiej, u mnie np. nie działa obliczanie wyników). Potwierdził moje preferencje. Może też zechcecie go wykorzystać. (Ciekawa jestem, co Wam wyszło? A tak w ogóle, może macie jakieś inne testy na określenie modalności sensorycznych, będę wdzięczna za namiary.)

Po co te testy? Czy warto w ogóle określać preferencje sensoryczne? Moim zdaniem, warto, ponieważ:

  • w przypadku świadomych (jak to się ładnie nazywa – autonomicznych) uczniów – kiedy się zastanowią nad tym co odruchowo wybierają podczas nauki, mogą przekuć na swój sukces w uczeniu się języka – dobierając sobie takie techniki i narzędzia do nauki, które ich mózg szczególnie „lubi”;
  • w przypadku uczniów szkolnych (z reguły mało autonomicznych) i oni i nauczyciel dowiadują się wiele o tym co w nich drzemie, dlaczego np. lubią bazgrać w zeszycie podczas lekcji, kręcą się czy gadają.

Taka dygresja: trzy lata temu miałam z moimi gimnazjalistami (pierwsze klasy) przez trzy miesiące zajęcia projektowe na temat sposobów uczenia się angielskiego. Jedno ze spotkań było poświęcone właśnie „typom zmysłowym”. Młodzi robili sobie test, a dyskusjom potem nie było końca! Większość z nich odkryła (im też nikt wcześniej tego nie uświadomił), dlaczego lubią jedne rzeczy bardziej od innych podczas uczenia się. Widać było, że bardzo im się to podobało.

  • nauczyciele – 1. mogą dowiedzieć się ważnych rzeczy o każdym uczniu (niezły banał, prawda?). No OK, ale co dalej? I tak, w szkole państwowej, ledwo się człowiek wyrabia na zakrętach z materiałem, uczy pod egzaminy (a może nie?), wnerwia się nieraz bo mu pół lekcji schodzi na tłumaczenie tego, co już było ale jak się okazuje – prawie nikt nie ogarnia (to tak w skrócie, muszę napisać o tym osobny post!). Jak niby dołożyć do tego jeszcze „dla każdego coś miłego”? Na początek można po prostu założyć, że na każdej lekcji „robimy” coś pod dany typ – jak zabawę to raz dla wzrokowców innym razem z elementami ruchu, żeby kinestetycy mogli się wykazać. Jeśli nawet „robimy gramatykę” a daleko nam od typu „Open your books at page…”, zróbmy ją za każdym razem inaczej. 2. Kolejną rzeczą (dla mnie najważniejszą) jest możliwość uświadomienia sobie, jakim typem nauczyciela jestem: dlaczego pewne rzeczy robię na lekcji częściej niż inne, dlaczego od pewnych typów zadań mnie odrzuca a inne natomiast lubię niezmiernie. 3. I jeszcze – dlaczego jednych uczniów lubię bardziej a innych tak jakoś niekoniecznie.

W następnych postach chcę Wam przybliżyć każdy z typów modalności. Informacji jest w samej sieci i książkach sporo na ten temat, chcę to tu jednak trochę zebrać. Będzie o tym, co każdy „typ zmysłowy” wybiera podczas nauki i co szczególnie uczniowi może pomóc w przyswajaniu angielskiego. Dla nauczycieli – jak uczymy w zależności od tego jakim typem jesteśmy, co to oznacza dla naszych uczniów. Podrzucę kilka pomysłów na angielski dla wzrokowców, słuchowców i kinestetyków – ćwiczeń czy zabaw wypróbowanych przeze mnie.

A w ogóle to nie mogę się skupić, bo się feriuję się z własnym dzieckiem + dwoma bonusami. I trzecim, wykręcającym mi kręgosłup, w drodze. Moje kanały percepcyjne ledwo zipią, ot co! :)

2 Responses to “Jakim typem „zmysłowym” jesteś?”

Skomentuj

Current ye@r *