Zrób to sam. Odcinek 2 – do dzieła!

Autor: Ania
10.02.2014
start_l

OK, przygotowania do nauki poczynione, gadżeciki pod ręką, fajnie… Tylko, że właśnie, o, fajny film się zaczyna! I muszę sprawdzić na fb co tam słychać. A w ogóle to z nóg padam i należy mi się odpoczynek!

Jest takie niegłupie hasło, które swego czasu powiesiłam w mojej klasie (wśród kilku innych): „Najtrudniej jest coś zacząć”. Jak każde tego rodzaju stwierdzenie jest tak banalne że aż człowieka otrząsa. Jak bardzo jednak by nie otrząsało, jest po prostu prawdziwe, eh. Jak zatem zacząć: podjąć decyzję, że się biorę za angielski a potem, każdego dnia to kontynuować? Odpowiedź jest prosta – zacząć JUŻ.

1. Rozmawiamy ze sobą poważnie – skoro wiemy, że dzisiaj mamy się zacząć uczyć; nie tłumaczymy się głupio przed sobą, że nic się nie stanie, jak zrobimy to jutro po południu, bo jutro będzie raczej na pewno powtórka z rozrywki. Kupiłeś podręcznik, masz pod ręką laptopa – siadasz i zaczynasz.
2. Nie rozczulamy się nad sobą – wszakże „trzeba być twardym a nie miętkim”! Dwa etaty/dom/egzaminy/zakupy/sprzątanie – nic tylko sobie palnąć w łeb albo przynajmniej popłakać. Nic z tego – wszyscy tak mają. Pomyśl sobie, że naprawdę nie jesteś najbardziej zmęczonym człowiekiem świata.
3. Myślimy pozytywnie – o ile nie cierpię hasła „myśl pozytywnie”, to 3 minuty na nastawienie się na „tak” bezwzględnie nie zaszkodzą. Pomyśl o tym, jaki będziesz z siebie dumny, jak się nauczysz dzisiaj kilku słówek; pomarz przez chwilkę o podróży marzeń (do której angielski bardzo Ci się przyda); wyobraź sobie jak tryskasz dobrym humorem na konferencji rozmawiając swobodnie po angielsku z innymi jej uczestnikami… – wymyślaj ile wlezie! Jedna zasada – poświęć na to 1-2 minuty, nie odpływaj w tematy poboczne bo się po prostu rozproszysz.
4. Rozśmieszamy mózg – wiadomo, śmiech to zdrowie. A już przed nauką – cudowna rzecz. To właściwie dalszy etap pozytywnego nastawienia się. Przypomnijmy sobie co zabawnego nas ostatnio spotkało, kliknijmy w „demoty” albo obejrzyjmy jakiś głupawy filmik na „joemonster”. Tylko uwaga! Kliknijmy w jeden filmik a nie pięć, trzy zdjęcia a nie pięćdziesiąt. Jeśli wiemy, że może nas ponieść – omińmy ten punkt programu;)
5. Usuwamy przeszkody bezwzględnie przeszkadzające: dziecko do łóżka/przed ulubioną bajkę (dobra motywacja – wiemy, że mamy tyle minut ile trwa bajeczka); zmywanie za godzinę (zaschnie – trudno, mąż odskrobie); niedokończony projekt – jeśli nie na wczoraj, zostawiamy na chwilę – okazja do „zmiany tematu” dla mózgu, fb – klikamy w znaczek ‚x’ w prawym górnym rogu przeglądarki; superfilm – wychodzimy z pokoju, w dzisiejszych czasach możemy go obejrzeć kiedy tylko nam się zamarzy później; telefon od teściowej – udajemy, że tracimy zasięg.
Jednym słowem – zabieramy się do nauki.
6. Zasada 15 minut – jeśli nam się baaardzo, straaasznie, okruuutnie nie chce postanawiamy, że będziemy się uczyć tylko przez 15 minut. Tylko, z zegarkiem w ręku. Gwarantuję, że ani się obejrzycie, z 15 minut zrobi się pół godziny albo nawet więcej… Ważne! Jeśli wpadliśmy już w „wir”, nie cofamy się! Jeśli nam się właśnie zaczęło „dobrze uczyć”, nie przerywamy! Odpoczynek serwujemy sobie dopiero wtedy, kiedy poczujemy zmęczenie albo minie maksymalny czas, który sobie wyznaczyliśmy (przecież mamy jeszcze dzisiaj dokończyć projekt!).
7. Obwieszczamy wszem i wobec, że właśnie siadamy do angielskiego – to proste – będzie głupio, jeśli tego nie zrobimy. Nie dość, że wyjdziemy na lenia to jeszcze chlapiącego bez sensu ozorem.
8. Nagroda – wymyślamy sobie, co przyjemnego zrobimy zaraz po nauce, w nagrodę za naszą pilność i samozaparcie. Zjemy kawałek czekolady? Zaparzymy herbatę i odpalimy ulubionego bloga? Zasada jest jedna – nagroda ma być adekwatna do naszego wysiłku. Zjadanie tabliczki czekolady po 15 minutach nauki odpada. Ale może posłuchanie ulubionej piosenki? (zanim pójdziemy pozmywać…)
9. Robimy króciutkie przerwy – kiedy już wpadniemy w trans i lecimy np. z ćwiczeniami gramatycznymi, odrywajmy się na krótkie chwile od pracy. Krótkie znaczy k r ó t k i e – spójrzmy przez okno albo chociaż na obrazek na ścianie – nasze oczy będą nam wdzięczne. Nasz mózg uwielbia zmiany – pozycji ciała (byle nie na leżącą!), oczu, rąk, nóg. Zróbmy kilka głębszych oddechów, uchylmy okno, wstańmy i przejdźmy się po pokoju. Zarzućmy nogi na biurko, albo podskoczmy trzy razy.
10. Chwalimy się czego się nauczyliśmy – ja nie zważam na dziwny wyraz oczu mojego męża tylko dzielnie oświadczam: a wiesz, jak po angielsku jest „mrówkojad”?! Albo chwalę się, że już znam co najmniej 15 określeń na „chudy”.

Znacie jeszcze jakieś triki? Śmiało, podzielcie się pomysłami!

To na razie tyle. Następnym razem o wykorzystywaniu „czarnych dziur” czasoprzestrzeni podczas nauki czyli jak się nie nudzić w łazience;)

Skomentuj

Current ye@r *